Niedziela 25 października. Uliczką Złoty Widok podjeżdżamy na parking. Pogoda dopisała więc i widok stąd przedni.
Zbiornik Sosnówka i pasmo Karkonoszy za nim.
Powolutku ruszamy pod górkę. Do tej pory zawsze trzymaliśmy się żółtego szlaku. Tym razem modyfikujemy trasę i idziemy prosto na północ, a potem wchodzimy na szlak i docieramy do zamku od północnego-wschodu.
Kolory jesieniTym razem idziemy w prawo
Na wzgórzu Grodna (504 m n.p.m.), najwyższym wzniesieniu Wzgórz Łomnickich, książę Heinrich LXII von Reuss kazał wznieść w 1806 roku zameczek myśliwski w postaci romantycznej ruiny, nazwany Heinrichsburg (Zamek Księcia Henryka). Panoramiczne widoki na Karkonosze słusznie wzbudzały zachwyt wędrowców: „Zaledwie ćwierć mili od Stonsdorfu (od Staniszowa), dokąd miła nieuciążliwa prowadzi droga, na górze okrytej laskiem (…), stoi mały zamek naśladujący w budowie doskonałe średniowieczne burgi. W takim też guście jest mały salonik sklepiony, z którego okien szybami malowanemi zdobionych na Olbrzymie góry, a z wieży na całą tę niezmierzoną przestrzeń, górami ograniczoną, zasianą miastami, wioskami, lasami, polami i pagórkami, szczególnie przy świetle zachodzącego słońca, obszerny, piękny, zachwycający jest widok”
(Rozalia Saulson, „Warmbrunn i okolice jego”). Za polska-org.pl
Słoneczna niedziela 4 października 2020. Naszą wycieczkę zaczynamy na końcu Alei Bolesława Krzywoustego, gdzie znajduje sie prowizoryczny parking.
Najpierw zielonym szlakiem ruszamy w kierunku wieży widokowej na wzgórzu. Krótkie podejście i jesteśmy na miejscu.
Trzeba wrócić do samochodu po bluzę, bo w dolinie słońca nie będzie.Widoki wokół wzgórza Krzywoustego pokazane zaraz po wybudowaniu wieży widokowej w 1912.
Wieża widokowa „Grzybek”, stojąca na Wzgórzu im. Bolesława Krzywoustego (375 m n.p.m.). Jej historia sięga 1891 r., kiedy to zrodziły się pierwsze plany wzniesienia w Jeleniej Górze wieży widokowej. Po wielu dyskusjach nad lokalizacją tego obiektu zdecydowano się na obecne miejsce i przystąpiono do zbierania funduszy. Loterie, zbiórki publiczne oraz wpłaty indywidualne pozwoliły na zgromadzenie odpowiedniej sumy dopiero w 1910 r. Budową zajęła się jeleniogórska firma Paul Conrad & Co. Wieża o konstrukcji żelbetowej ma 35 m wysokości. Galerię widokową umieszczono 26 m nad ziemią. Wzniesiona na planie elipsy wieża zwęża się ku górze. W przyziemiu ma – w najszerszym miejscu – 8 m średnicy, a na galerii widokowej osiąga 6,5 m. W środku znajdują się kamienne, kręcone schody. Wieżę otwarto uroczyście w maju 1911 r., jak podkreślano, dla uczczenia 800-lecia legendarnego wzniesienia w tym miejscu zamku przez polskiego księcia Bolesława III Krzywoustego. Sama wieża otrzymała jednak miano „Cesarskiej” (Kaiserturm) i stała się swego rodzaju pomnikiem cesarza niemieckiego Wilhelma. Mówiła o tym umieszczona nad wejściem tablica z podobizną cesarza. Wieża od razu stała się jedną z największych atrakcji turystycznych Jeleniej Góry. Wspaniały widok na miasto, całą Kotlinę Jeleniogórską oraz Karkonosze przyciągał tłumy spacerowiczów i turystów, a także gości znajdującej się nieco poniżej restauracji. Niestety, już wówczas miejsce to upodobali sobie chuligani. Ustronne położenie wieży i brak nad nim stałego dozoru sprzyjały różnym aktom wandalizmu. Po wojnie wieża przechodziła różne koleje losu, ale jej mocna konstrukcja oparła się wszystkiemu. Można na nią wejść bez problemów i obaw, że coś się zawali. Sama wieża zniknęła jednak pomiędzy konarami drzew, które zasłaniają część wspaniałego stąd widoku. W 2010 r. wieża została gruntownie wyremontowana z wykorzystaniem funduszy unijnych, jak również część drzew ograniczających dotychczas widok została skorygowana.
Nasyciwszy oczy widokami wieży i z wieży ruszamy dalej. Zielonym szlakiem docieramy wkrótce do miejsca gdzie łączy się on z żółtym i przechodzi w wygodną asfaltową dróżkę.
Wieża już ledwo widoczna zza drzew.Tędy do żółtego szlaku.Ostatnie metry zejścia.A taka droga prowadzi do „Perły Zachodu” i dalej.
Teraz czeka nas prawie 3-kilometrowy spacerek, po którym zza zakrętu wyłania się bryła gościńca.
Schronisko – gospoda Turmsteinbaude powstało w 1927 r., tuż po utworzeniu w latach 1924 – 1925 zaporowego Jeziora Modrego i zbudowaniu ścieżki nad jego brzegiem.
Obiekt posiadał niewielką liczbę miejsc noclegowych i był nastawiony na gości sobotnio – niedzielnych.
Jak pisze M. Staffa – według niezbyt pewnych danych, w pobliżu schroniska istniał w czasach II wojny światowej obóz dla jeńców angielskich i francuskich.
Po 1945 r. budynek stał opuszczony. Dopiero 8 kwietnia 1950 r. uruchomiono w nim schronisko PTTK.
Po początkowym okresie popularności ruch turystyczny zamarł ze względu na duże zanieczyszczenie środowiska. (Z powodu zanieczyszczenia rzeki Bóbr, której skażone wody doprowadziły do nazwania przez okolicznych mieszkańców i turystów schroniska „Perłą Smrodu”).
Obecnie powoli odzyskuje zainteresowanie turystów.
3 października 2020. Akurat na weekend zrobiło się ciepło i słonecznie więc ruszamy do Sobieszowa, gdzie przy ulicy Bronisława Czecha znajdujemy obszerny parking.
Parking z zamkiem Chojnik w tle.
Od razu z parkingu wchodzimy na szlak czerwony z czarnym, które krótko prowadzą ruchliwą ulicą Czecha, a potem skręcają w prawo w Tytusa Chałubińskiego do wrót Karkonoskiego Parku Narodowego.
Informacje o zamku znajdują się już na początku Chałubińskiego.
Płacimy za wstęp i po pewnym czasie dochodzimy do rozwidlenia szlaków przy Płaskim Kamieniu. Stąd ruszamy dalej czerwonym.
Niedługo po minięciu Źródełka Kunegundy docieramy do kolejnego rozwidlenia i przechodzimy na szlak zielony. Droga robi się nieco węższa i urozmaicona widokami ogromnych głazów.
Głaz po prawej nie zmieścił się w kadrze.
Przed Przełęczą Żarską schodzimy z zielonego szlaku i skrótem meldujemy się szlaku żółtym z czarnym. Stąd już do zamku niedaleko, ale za to ten odcinek jest najbardziej wymagający.
Bardzo przyzwoite schodki jak na skrót.I już jesteśmy przy bramie wjazdowej.
Pierwotnie w miejscu zamku istniał dwór myśliwski datowany na XIII wiek. Pierwszy zamek autorstwa Bolka II stanął w Chojniku w latach 1353-1364. Obiekt rozbudowano na przełomie XV i XVI wieku dobudowując kaplicę, mur, i wieże. Postawiono także pręgierz i stajnie na nowym dziedzińcu. Zamek przetrwał nawałę szwedzką lecz poddał się pożarowi z 31 sierpnia 1675 roku wywołanym piorunem. Od tego czasu praktycznie jest ruiną stanowiąc obiekt turystyczny w Kotlinie Jeleniogórskiej. W jednej z baszt jest schronisko z 25 miejscami noclegowymi a sam zamek jest w ciągłej konserwacji. Dziś można obejrzeć dawna kuchnię i strzelnicę zamkową. Zamek jest miejscem spotkań podczas Rycerskiego Turnieju Kuszniczego.
b/h/2009 na podst. art. Pawła Pardeli „Słowo Polskie” 18 V 2003
19 września 2020 r. Wyruszamy dość wcześnie jak na nas, bo już 10:15 jesteśmy w samochodzie. Do Jakuszyc docieramy bez problemu i parkujemy przy Gościńcu Leśniczówka.
Wchodzimy na zielony szlakDroga prosta i szeroka – nic tylko iść.
Warunki mamy doskonałe więc dziarskim marszem robimy początkowo 4 km/h. Zatrzymujemy się dopiero przy małej retencji na Kamiennej pełni uznania dla tego przedsięwzięcia.
Celem projektu Mała retencja górska jest wzmocnienie odporności na zagrożenia związane ze zmianami klimatu w górskich ekosystemach leśnych.
Przy zbiornikach retencyjnych szlak skręca ostro w lewo i zaczyna sie lekko wznosić. Powoli mijamy poziomice 900 i 950 metrów.
Droga robi się nieco bardziej kamienista.Krótki postój przed trochę bardziej wymagającym podejściem.Nieco trudniejsze ale za to dość krótkie podejście.
Po pokonaniu podejścia teren się wypłaszcza i po pewnym czasie docieramy do formacji skalnej zwanej Owcze Skały (1041 m n.p.m.). Tutaj zatrzymujemy sie na dłużej żeby podziwiać doskonale widoczną Szrenicę i Śnieżne Kotły.
Ja nie mam tyle wyobraźni, żeby tu zobaczyć owcę.Szrenica z Owczych SkałKawa w pięknych okolicznościach przyrody.
Nacieszywszy oczy ruszamy dalej. Za Owczymi Skałami szlak prowadzi pomostem z desek, który lata używalności ma już dawno za sobą.
Obraz nędzy i rozpaczy
Jakieś 200 metrów za pomostem drogę przecina nam wyraźna rynna. To pozostałości toru saneczkowego (bobslejowego). Więcej szczegółów można znaleźć w opracowaniu, którego autorem jest Przemysław Wiater („Zimowa infrastruktura Szklarskiej Poręby do 1945 r.”):
Przed II wojną światową istniał tor bobslejowy w Szklarskiej Porębie. Został wybudowany w latach 1925-1926 na północnym stoku góry Przedział. Długość toru wynosiła 2100 m. Jazda na nim wymagała dużych umiejętności, gdyż był bardzo trudny technicznie. Miał siedem zakrętów z podniesionymi na krzywiznach ścianami. Nowością konstrukcyjną i techniczną był S – skręt, pierwszy tego typu w Europie, zakręt górny o promieniu 12 m, a dolny o promieniu 11 m. Ze względów bezpieczeństwa na każdym z zakrętów znajdowało się stanowisko obserwacyjne wyposażone w telefon.
Wzdłuż toru położona została sieć wodociągowa aby tor miał właściwe oblodzenie. Sieć była zasilana z własnego ujęcia i dysponowała dziesięcioma hydrantami. Dla wygody zawodników wybudowano w pobliżu wyciąg elektryczny, na ramowych podporach, o długości 1200 m, który co 2 minuty wciągał bobslej razem z załogą. Mógł on także obsługiwać narciarzy. Uroczyste otwarcie toru miało miejsce na Boże Narodzenie 1925 r. i od razu uznano go za największy i najpiękniejszy tego typu obiekt na świecie. W 1932 r. na torze rozegrane zostały mistrzostwa świata w bobslejowych dwójkach. Podobno projekt tego obiektu stał się wzorem dla olimpijskiego toru bobslejowego w amerykańskim Lake Placid oraz toru w Japonii .
Po lewej rynna toru saneczkowego, po prawej – instalacja górska „Niepusty kalosz”.
Wkrótce ponownie otwiera się widok na Halę Szrenicką.
Na jednym z dopływów Kamieńczyka przekraczamy granicę Karkonoskiego Parku Narodowego. Skanujemy kod na tablicy, płacimy za wstęp i idziemy dalej.
Ponownie czeka nas przejście pomostem z desek, ale ten odcinek wygląda na niedawno wyremontowany, więc całkiem sprawnie docieramy nim do Hali Szrenickiej.
Na Hali Szrenickiej co prawda nie dzikie, ale tłumy.W drodze powrotnej zatrzymamy się tu na popas.
Szrenica jest już na wyciągnięcie ręki, ale trzeba jeszcze pokonać ponad kilometrowe, wymagające podejście w pełnym słońcu wśród rzeszy wchodzących i schodzących turystów.
Śnieżne Kotły z platformy widokowej na Szrenicy.Oblężenie trwa, a my uciekamy …
6 września 2020. Po dotarciu do Szklarskiej Poręby parkujemy na ulicy Sudeckiej i ruszamy dalej w kierunku ulicy Izerskiej, gdzie wchodzimy na szlak niebieski.
My na Sudeckiej.
Pierwszy kilometr niebieskiego szlaku prowadzi wzdłuż ulicy Izerskiej.
Szrenica widziana po drodze.
Przy stacji uzdatniania wody kończy się asfalt i niebieski szlak wchodzi w las.
Początek leśnej drogi.
Tutaj zaczyna się ponad 2-kilometrowy odcinek dość przyjemnego podejścia prowadzącego do Rozdroża pod Zwaliskiem.
I za chwilę będziemy na rozdrożu.
Po dotarciu na Rozdroże pod Zwaliskiem przechodzimy na czerwony szlak i kierujemy się w prawo.
Rozdroże pod Zwaliskiem (1002)Na czerwonym szlaku
Po pewnym czasie docieramy do Zawalidrogi – kilkumetrowej skały zbudowanej z hornfelsów.
Zawalidroga
Tuż przed Wysokim Kamieniem czeka nas jeszcze krótkie podejście i zaraz potem jesteśmy u celu.
Ostatnie metry podejściaWysoki Kamień – podejście od zachodu.
Najbardziej charakterystycznym, poza schroniskiem, obiektem na szczycie jest wieża widokowa. Drewniany punkt widokowy stał już tutaj w latach 70-tych XIX w. W 1927 r. postawiono nowy w miejsce pierwszego zniszczonego przez silne wiatry i ostre warunki pogodowe na szczycie.
Rok 1900Lata 1925-1935
W maju 2018 roku portal nj24.pl pisał:
Kamienną wieżę widokową obok prywatnego Schroniska „Wysoki Kamień” właściciele schroniska budują już drugi rok. Wieża ma być przykryta szklaną kopułą. W planach jest także umieszczenie teleskopu. Tyle informacji zdradzili turystom właściciele schroniska.
Do Schroniska Wysoki Kamień w Górach Izerskich prowadzi wiele dróg. Na 1058 metrów n.p.m. można się wspiąć czerwonym szlakiem z centrum Szklarskiej Poręby lub krótszym szlakiem żółtym z Zakrętu Śmierci. Można też wędrować z Białej Doliny niebieskim szlakiem i dalej, od Rozdroża pod Zwaliskiem szlakiem czerwonym.
Pierwsze drewniane schronisko wybudowali tu Schaffgotschowie w 1837 roku, a drewniany punkt widokowy postawiono w 1875 roku. Kolejne schronisko (po tym, jak pierwsze spłonęło) stanęło w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Współczesne schronisko przez kilkanaście lat budował nauczyciel i trener ze Szklarskiej Poręby, Józef Paweł Gołba. Kolejnym wielkim wyzwaniem jest właśnie wieża. Turyści nie mogą się nadziwić, kiedy na wysokość 1058 metrów n.p.m. wjeżdża samochód transportowy załadowany budulcem na wieżę. Od ubiegłego roku wieża znacznie „urosła”. Inicjator i budowniczy wieży zdradził kiedyś, że nie potrafi się obejść bez… „bez kamieni. W każdym widzę piękno. A największe w Wysokim Kamieniu”. Tak mówił kiedyś na łamach „nowin Jeleniogórskich”. Nic dziwnego, że gromadzi na Wysokim Kamieniu wiele tego piękna.
Obecnie wieża wygląda tak:
Niedziela na Wysokim KamieniuWysoki Kamień od południowego-wschodu
1 sierpnia 2020 r. Kierujemy się do Jagniątkowa, który obraliśmy sobie za punkt wyjścia na platformę widokową na Paciorkach. Zanim jednak ruszymy na szlak, zaglądamy do do gospody „Wedle Bucków” (www.wedlebuckow.pl) na kawę i tartę z lodami. O tej porze roku to miejsce tonie wśród masy kwiatów, ziół i zapachów potraw. Wkrótce wyjaśnia się dziwna nazwa ulicy Agnieszkowskiej, przy której położony jest ten lokal. Otóż przed wojną Jagniątków (obecnie dzielnica Jeleniej Góry) nosił nazwę Agnetendorf, a tuż po wojnie Agnieszków, od imienia Agnieszki, małżonki hrabiego Krzysztofa Leopolda von Schaffgotscha, właściciela zamku Chojnik. A skąd się w takim razie wziął Jagniątków? Od łacińskiego agnus = jagnię.
Holenderka?
Z Agnieszkowskiej przenosimy się na Michałowicką, gdzie naprzeciwko willi Hauptmanna znajduje się obszerny parking i wejście na szlak niebieski.
Parking zajęty prawie w 100 %
Z parkingu jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów Myśliwską i dochodzimy do wrót KPN, gdzie lżejsi o 20 zł za wstęp wkraczamy na Koralową Ścieżkę.
Ścieżka, którą prowadzi niebieski szlak turystyczny z Jagniątkowa na Czarną Przełęcz w głównym grzbiecie Karkonoszy.
Koralowa Ścieżka jest poprowadzona zachodnim zboczem doliny Wrzosówki. Ścieżka nosiła swego czasu miano Góralskiej, a nawet Zbójeckiej, ze względu na działalność rabunkową osadników z Beskidu Żywieckiego, którzy zamiast pomagać w rozwoju regionu, szybko przekształcili się w bandy rabusiów. okradające podróżujących do Spindlerowego Młyna kupców, a później także turystów, coraz chętniej odwiedzających Karkonosze. Jest to długie, początkowo monotonnie wiodące lasem, miejscami strome podejście wzdłuż zachodniego zbocza doliny Wrzosówki do dna cyrku polodowcowego w polskich Karkonoszach, Czarnego Kotła Jagniątkowskiego. Ścieżka przechodzi przez lasy dolnoreglowe, lasy regla górnego aż do piętra subalpejskiego, pokazując zmiany drzewostanu Karkonoszy. Powyżej granicy 1050 m n.p.m. teren pozbawiony jest lasu, a szlak staje się widokowy, odsłaniając olbrzymie wiatrołomy. Za górną granicą lasu około 1250 m n.p.m. ścieżka wchodzi w piętro subalpejskie z charakterystyczną dla niego kosodrzewiną. Z punktu widokowego między kosodrzewiną widać dno Czarnego Kotła z Jaworową Łąką i moreną czołową. (polska-org.pl)
Łagodne początki Koralowej Ścieżki
Ten cień ratował nam życie
Zimna woda z termosu!
Trzecia Droga – tutaj zaczyna się czarny szlak prowadzący bezpośrednio do Czarnego Kotła. My kontynuujemy podejście niebieskim.
Ostatni fragment podejścia
Jak wynika z tego opisu nazwa Koralowa Ścieżka to wynik pomyłki kartograficznej.
Cała ekipa na Paciorkach
Doskonale widoczny Zbiornik Sosnówka i otoczenie
Śląski Grzbiet w tle
Okazuje się, że mamy jeszcze trochę czasu więc podchodzimy dalej do Rozdroża pod Śmielcem (1127), a stamtąd zielonym szlakiem do Rozdroża pod Jaworem i podziwiamy Czarny Kocioł Jagniątkowski.
Rozdroże pod Śmielcem
Czarny Kocioł i jego majestat
Powrót czarnym szlakiem do Trzeciej Drogi i na ser zapiekany z żurawiną do gospody.
14 lipca 2020 r. Startujemy z pensjonatu Mimoza w Świeradowie-Zdroju gdzie spędziliśmy noc. Prawie bezchmurne niebo i znośna temperatura zapowiadają doskonałe warunki do maszerowania.
Piękniejsza połowa duetu zdobywców wież widokowych gotowa do akcji.
Na początek czeka nas spacer ulicami Leśną, Dojazdową i Zdrojową, która jest jednocześnie głównym deptakiem tego nieco ponad 4-tysięcznego miasta. Na skrzyżowaniu z ulicą Parkową ma swój początek szlak zielony, który będzie nam towarzyszył przez zdecydowaną większość wędrówki.
Główny deptak Świeradowa – wieczorem jest tu zdecydowanie tłoczniej, szczególnie w kawiarniach.
Po przejściu przez miasto wchodzimy w las i po chwili przekraczamy potok Santa Maria (!?). Poważnie – sprawdziłem w Googlach, tak się ten potok wpadający do Kwisy nazywa.
Mostek na Santa Marii.
Za mostkiem szlak prowadzi przez las, ale po chwili wychodzi na ruchliwą ulicę Zakopiańską i przez około 200 metrów trzeba zachować czujność, bo pobocza praktycznie nie ma. Po wejściu na ulicę Gajową jest już spokojnie. Co prawda to wciąż droga otwarta dla ruchu kołowego, ale to ślepa ulica i korzystają z niej głównie bywalcy Leśnego Grodu. W tym hotelu mieści się Muzeum Myślistwa i co by nie mówić – wystrój robi wrażenie.
zdjęcie: lesnygrod.com.pl
zdjęcie: lesnygrod.com.pl
Przy hotelu szlak zielony skręca w lewo i pnie się przez las obok cmentarza, przecina ulicę Cichą, gdzie łączy się z czarnym i zaczyna powolne podejście na Zajęcznik (595).
Fragment szlaku nad Leśnym Grodem w kierunku cmentarza.
Nasza trasa częściowo pokryje się ze ścieżką edukacyjną.
16 lipca 2012 roku portal swieradowzdroj.pl donosił:
Zapraszamy Państwa na wędrówkę po leśnej ścieżce edukacyjnej, która powstała w tym roku z inicjatywy Lasów Państwowych – Nadleśnictwa Świeradów.
Jej celem jest interaktywna edukacja przyrodniczo-leśna, z uwzględnieniem naszego regionu – czyli Gór Izerskich (tzn. „nasze” zwierzęta i rośliny).
Jest to pierwsza w regionie tego typu ścieżka, gdzie zrezygnowano ze zwykłych tradycyjnych tablic z dużą ilością tekstu na rzecz elementów wymagających zaangażowania turysty (czyli Państwa) i co za tym idzie jego zainteresowania. Zawiera 9 stanowisk – tablic:
Gdzie mieszkam
Roślina-zwierzę (na zdjęciu)
Układanka łowiecka
Mieszkańcy Izerskiego lasu (na zdjęciu)
Lekcja dendrologii
Zobaczysz mnie w dzień czy w nocy
Znajdź moją mamę
Łańcuch pokarmowy
Leśne cymbały
START: wejście do lasu od ul. Polnej lub Cichej – należy kierować się w stronę Zajęcznika – zielonym szlakiem – zgodnie z tablicami.
Tylko człowiek i kreski na drzewie nie pasują do tego obrazka idealnej przyrody.
Na Zajęczniku robimy sobie krótką przerwę tym bardziej, że jest tu świetnie przygotowane miejsce z drewnianą krytą wiatą turystyczną (oddaną do użytku w lipcu 2019 r).
Tak jest teraz
A tak było kiedyś:
1927 r. – (polska-org.pl)
Było też schronisko – lato 1920-1925. (polska-org.pl)
Grzbietem Zajęcznika i wciąż zielonym szlakiem docieramy na Świeradówkę (605), a po drodze korzystamy z atrakcji ścieżki edukacyjnej.
„Cymbalistów było wielu…”
Tutaj przegrałem w „pamięć” sromotnie.
Już za nami Świeradówka (605)
W miejscu gdzie szlak wychodzi na otwartą przestrzeń otwiera się widok na stację kolei gondolowej i Stóg Izerski.
Wciąż zielonym szlakiem przez las zmierzamy do Czerniawy.
Wiadomo gdzie iść.
Przycup
Bystre oko dostrzeże tam wieżę, wierzę.
Z nadzieją w przyszłość.
Za Domem Zdrojowym przechodzimy na szlak czarny. Zakosami pośród naparstnic i arcydzieł snycerskiej twórczości zaprzyjaźnionych krajów docieramy do podejścia, które zaprowadzi nas aż na Czerniawską Kopę.
Jedna z rzeźb powstała podczas Międzynarodowego Pleneru Artystycznego, ktory odbywał się w dniach 11-14 czerwca 2015 r. w Czerniawie-Zdroju.
A w tle wiewiórka.
Ten fragment trasy niczym charakterystycznym się nie wyróżnia. Dość długie i monotonne podejście przez las nie oferuje żadnych widoków.
Czarny szlak
Znacznie ciekawiej robi się gdy docieramy do miejsca, gdzie nasz czarny łączy się z zielonym i zawraca na północ. Jeszcze kilka minut energicznego marszu i wśród drzew zaczyna majaczyć konstrukcja wieży widokowej na Czerniawskiej Kopie.
Wieża widokowa na Czerniawskiej Kopie
Wieża widokowa została zbudowana na szczycie Czerniawskiej Kopy, w tym samym miejscu, w którym stała wiele lat temu jej poprzedniczka, znana nam tylko z fotografii. Wykonana została z wytrzymałego drewna modrzewiowego. Jej wysokość to 15 m i posiada dwa tarasy widokowe. Równocześnie pomieści około 20 osób. Obok wieży zbudowane zostały miejsce do wypoczynku i stojaki na rowery, co ma znaczenie z uwagi na bliskie sąsiedztwo ścieżek rowerowych Singletrack. Wieża została oddana do użytku w listopadzie 2019 r. (swieradowzdroj.pl)
Unikalna fotografia drewnianej wieży widokowej na szczycie Czerniawskiej Kopy – rok 1930. (polska-org.pl)
Stóg Izerski w tle
Gdy już nacieszyliśmy oczy widokami i zregenerowaliśmy siły, ponownie zameldowaliśmy się na zielono-czarnym fragmencie szlaku, którym odtworzyliśmy naszą wędrówkę do rozwidlenia, tym razem w przeciwnym kierunku. Od odejścia szlaku czarnego czekała nas mozolna 2-kilometrowa wspinaczka o sumie podejść 348 metrów.
Tędy zielony szlak prowadzi na Smrk.
Przez zdecydowaną większość trasy niewiele się tutaj dzieje. Widoki przesłania gęsty las a i tak trzeba wciąż patrzeć pod nogi ze względu na rozmyte, kamieniste podłoże. Dopiero jakieś 300 metrów przed szczytem natrafiamy na ciekawostkę.
Tabulový kámen (Płyta) znajduje się koło dzisiejszego słupa granicznego nr 64/4. W tym miejscu aż do 1815 roku spotykały się granice trzech ziem – Czech, Górnych Łużyc i Śląska. Ten wielowiekowy kamień graniczny zniknął gdzieś w połowie ubiegłego wieku. W 2008 roku umieszczono go tam ponownie. (swieradowzdroj.pl)
Ostatnie metry przed szczytem
Wreszcie docieramy na Smrk, choć w rzeczywistości nie jesteśmy na żadnym szczycie gdyż góra ma dwa wierzchołki – Smrk (1124) i Smrek (1123), a my jesteśmy dopiero na przełączce (1113).
Chránená krajinná oblasť czyli obszar chronionego krajobrazu.
Teraz czeka nas krótki spacerek w kierunku wieży widokowej na Smrku. Po drodze potwierdzamy nasz pobyt na czeskim Smrku.
Dziarsko w stronę wieży na Smrku.
Smrk (1124)
Na Smreku znajduje się także pomnik Theodora Körnera (ur. 23.09.1791 r. w Dreźnie, zm. 26.08.1813 r.) upamiętniający pobyt niemieckiego poety na szczycie 16 sierpnia 1809 r. Pomnik został ufundowany w 1909 r. przez Niemieckie Towarzystwo Górskie na rzecz Jestedu i Gór Izerskich, grupę lokalną Nove Mesto pod Smrkem. (swieradowzdroj.pl)
Pomnik na końcu alejki wiodącej na wieżę.
20 metrowa wieża kosztowała 3,6 miliona koron i otwarto ją uroczyście 18 września 2003 roku.
Kiedyś stała tu drewniana wieża widokowa o wysokości 18 m. Wybudowana w roku 1892 cieszyła się dużym powodzeniem – w ciągu roku odwiedzało ją nawet 18 tysięcy turystów. Początkiem końca wieży była II wojna światowa. Po jej zakończeniu, w 1946 roku, rodzina Porsche, która opiekowała się wieżą, wyjechała do Niemiec. Schronisko zostało zdewastowane, a następnie spłonęło. Opuszczona i nieremontowana wieża popadała w ruinę, a w latach 60. XX wieku zawaliła się.
polska-org,pl
W 2009 roku kopia dawnej, drewnianej wieży stanęłą w praskim zoo:
Droga powrotna wiodła zielonym szlakiem przez Stóg izerski w kierunku schroniska i górnej stacji kolei gondolowej. Prawie równocześnie zaświtała nam myśl, żeby ostatni odcinek pokonać siedząc wygodnie w wagoniku, ale ostatecznie wygrała kawa z ekspresu i wyśmienite ciemne, rzemieślnicze, lokalne piwo w restauracji z widokami aż po Wysoki Kamień i Ostrzycę.
13 lipca 2020 r. Po drodze do Świeradowa-Zdroju zatrzymujemy się w Mirsku. Na ulicy Wodnej obok Zespołu Szkół znajduje się wieża widokowa wysoka na 37,5 metra. Od 1890 roku przez blisko 90 lat była to wieża ciśnień, a od 2013 roku pełni funkcję wieży widokowej. Aby podziwiać z niej widoki trzeba najpierw pokonać 157 stopni.
Wodne wieże ciśnień budowano, aby grawitacyjnie – na zasadzie naczyń połączonych -rozprowadzać do mieszkań za pomocą rurociągów wodę pitną zgromadzoną w wysoko położonym zbiorniku.
Pod koniec XIX wieku wynikła konieczność budowy wieży wodnej w Mirsku, z powodu zanieczyszczenia dotychczas wykorzystywanej wody pobieranej z Kwisy. Zanieczyszczenia pochodziły z zakładów przemysłowych zlokalizowanych w górnym biegu rzeki w Skarbkowie i Krobicy. Wodę czerpano z ujęcia drenażowego położonego powyżej wsi Krobica na stokach Grzbietu Kamienickiego Gór Izerskich, po wcześniejszych badaniach hydrologicznych terenu. (atrakcjetechniki.karr.pl)
14 czerwca 2020 r. Pogoda tak doskonała, że pomimo dość późnej pory decydujemy się na wypad do Wlenia. Na miejscu okazuje się, że nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł.
Parkujemy gdzie się da.
Jeszcze tylko krótkie podejście i możemy podziwiać ruiny zamku.
Stary i nowy stołp czyli wieża ostatecznej obrony (bergfried).
11 czerwca 2020 r. Kolejna wizyta na Trójgarbie i kolejne podejście nowym szlakiem. Tym razem padło na Witków, gdzie parkujemy przy boisku miejscowej „Iskry”.
Patrząc na chmury można było się spodziewać wszystkiego.
Od razu jesteśmy na szlaku niebieskim, który na tym odcinku prowadzi wzdłuż wygodnej i dostępnej dla samochodów drogi. Wiele osób z tego korzysta i podjeżdża tak daleko pod Trójgarb jak się da.
Wieża na Trójgarbie jest dobrze widoczna już na początku szlaku.
Takich miejsc jest na szlakach wokół masywu dużo więcej.
Witków widziany spod lasu na niebieskim szlaku.
Ten odcinek idealny do szybkiego marszu.
Jedna z 76 tablic projektu Ekomuzeum wokół Trójgarbu.
Ponownie zza zakrętu wyłania się wieża widokowa.
Takie właśnie okoliczności przyrody towarzyszą nam zanim wejdziemy w las.
Wreszcie dochodzimy do miejsca gdzie niebieski szlak ucieka pod górę w prawo a my kontynuujemy prosto czarnym do kolejnego rozdroża, gdzie z czarnego przeskoczymy na zielony.
Tutaj niebieski szlak zaczyna swoją wspinaczkę na Trójgarb, lecz dla niektórych wycieczka kończy się parę metrów dalej przy wiacie z miejscem na ognisko.
Cieki wodne rwące po niedawnych opadach.
Oczko wodne na leśnej polance.
Na tym rozdrożu zmieniamy szlak na zielony.
Akurat nikogo nie ma więc siadamy na chwilkę przy łomie pseudojaspisu.
Dzisiaj pseudojaspis praktycznie nie istnieje w ogólnej świadomości jako kamień ozdobny. Jedynie w kręgach hobbystów bywa on wykorzystywany do wyrobu kaboszonów czy szkatułek.
Idąc do Skrzyżowania Siedmiu Dróg idzie się całkiem znośnie.
Potem trzeba już włożyć nieco wysiłku w podejście pokonując 50 metrów przewyższenia.
Teraz krótki odcinek po płaskim.
Wraz z odejściem czerwonego szlaku kończy się sielanka. Teraz z 650 m n.p.m. trzeba nam będzie podejść na 778 m w dość dusznej pogodzie. Na pocieszenie dostajemy najlepszy punkt widokowy na całej trasie.
Początek podejścia.
I coraz więcej widać.
Widok w stronę Chełmca i Borowej.
Na samym szczycie nie zabawiliśmy zbyt długo. Ludzie obsiedli wszystkie możliwe miejsca pod wieżą i grillowali przy każdym nadającym się do tego palenisku. Pozostawało więc tylko zrobić zdjęcia, przybić pieczątki i ruszać w drogę powrotną.
W sobotę, 29 grudnia 2018 r., w samo południe przecięto wstęgę. Wieża ma 27 metrów, pięć bardzo dużych balkonów widokowych nadwieszonych poza obrębem klatki schodowej i jest potężna – 67 ton stali, trochę betonu, 50 kubików drewna modrzewiowego. Sam montaż zajął 2,5 miesiąca. Na górę prowadzi 160 stopni, 19 osobnych biegów schodowych, obok jest bardzo duża wiata. Autorem projektu wieży jest Grupa Widokowa ISBA z Wrocławia a wykonawcą firma Tatry Janusz Kluzowicz z Myślenic, budowa trwała od lipca do grudnia 2018 roku. Wartość projektu to 2 687 900 zł, w tym dofinansowanie na poziomie blisko 70%, w kwocie – 1 877 000 zł. Gmina Szczawno-Zdrój dołożyła do inwestycji 100 000 zł wkładu własnego. Pozostałą część podzieliły między siebie po połowie gminy Czarny Bór i Stare Bogaczowice, które otrzymały pomoc z urzędu marszałkowskiego, kiedy nie było efektu po kolejnym przetargu. 1 790 000 zł kosztowała budowa wieży oraz zagospodarowanie terenu na szczycie wraz z postawieniem wiaty turystycznej, a 897 900 zł pozostałe wiaty, ławostoły, ławki, tablice edukacyjne, kosze na śmieci, stojaki rowerowe i kierunkowskazy. Współpracownikami, bez których nie udałoby się wszystkiego przeprowadzić, była wałbrzyska Fundacja Edukacji Europejskiej i Nadleśnictwo Wałbrzych. (walbrzych.dlawas.info)