30 października 2021. Zajeżdżamy do Szczawna-Zdroju aby zdobyć wieżę widokową zwaną wieżą Anny. Okazało się, że wieża zamknięta na głucho, ale i tak było co podziwiać.
Zaczynamy przy parkingu na ulicy RatuszowejPustawo na deptaku KościuszkiNajstarsza budowla w mieścieNiewielka, ale całkiem ładnie się prezentujeWidok od strony parkuW tle Dom Zdrojowy
Wieża ‚Anna’ stoi na skalistym występie nad południowym skrajem parku. Swą nazwę wzięła od Hrabiny Anny von Hochberg księżniczki von Anhalt-Köthen Pleß na cześć której wieżę wystawił książę Jan Henryk VI Hochberg. Murowana z lat 1817-1818 roku (jest najstarszą budowlą w Szczawnie), wzniesiona jako widokowa wg pomysłu założyciela uzdrowska Augusta Zemplina. Założona na kwadracie, z tarczami zegarowymi (z 1835 roku), zwieńczona blankami. U podnóża taras widokowy w kształcie pseudobastei. Roztacza się stąd ograniczony widok na najstarszą część uzdrowiska. Wieża była remontowana w latach 90-tych XX wieku. Kiedyś powyżej murów wznosił się komin odprowadzający spaliny z pobliskiej elektrowni (dziś gospoda Pod Wieżą, ul. Zacisze 2a). Do dziś na skalistym zboczu widoczny jest komora-tunel, którym poprowadzono przewód kominowy. Wg jednego z pierwszych przewodników po Szczawnie z 1860 r. wieżę także nazywano Żydowską Świątynią (Judentempel).
25 lipca 2021. Piękny słoneczny dzień – doskonały na podziwianie widoków. Zatrzymujemy się na parkingu przy drodze krajowej 379 pomiędzy Modliszowem a Świdnicą. 3 listopada 2015 roku (dzień św. Huberta) otwarto tutaj platformę widokową. Jak można wyczytać z tablicy znajdującej sie przed platformą widokową: „od lewej możemy podziwiać Wzgórza Strzegomskie, wieś Witoszów, następnie miasto Świdnica z wieżą Katedry, z prawej strony masyw Ślęży (718 m n.p.m.). Przy dobrej widoczności na horyzoncie możemy dostrzec jeden z najwyższych budynków w Polsce Sky Tower (212 m), który znajduje się w centrum Wrocławia.”
Prosty parking przy drodze 379Do przejścia jest tylko 60 metrów przez lasKrótkie zejście po „schodach” i jesteśmy na platformieTablica informacyjna przy platformieLekko zamglona Ślęża w tle
18 lipca 2021. Wracając z Ciechanowic do Legnicy przejeżdżaliśmy, nie pierwszy raz zresztą, przez Radomierz. I za każdym razem furtka przed wieżą odstraszała wiszącą na niej kłódką. Tym razem nasze smętne spojrzenie nie napotkało żadnego oporu bowiem bramka była szeroko otwarta. Okazało się, że wieża była po prostu nieczynna dla zwiedzających ze względu na COVID. Teraz, czyli w sezonie, jest dostępna od piątku do niedzieli.
Miejsca do zaparkowania niewieleJednym z najcenniejszych i najciekawszych zabytków Gminy Janowice Wielkie jest późnośredniowieczna dzwonnica – pozostałość po istniejącym w tym miejscu kościele, znajdująca się we wsi RADOMIERZ, tuż przy drodze krajowej nr 3 Jelenia Góra – Wrocław. Pierwsza wzmianka o Radomierzu pochodzi z 1305 r. Kościół powstał w tym miejscu około 1312 r., a dzwonnica pochodzi z przełomu XV i XVI w. W XVI w. kościół został przejęty przez protestantów, jednak w wyniku represji podczas wojny trzydziestoletniej ich liczebność się zmniejszyła i kościół zwrócono katolikom, w następstwie czego z czasem stał się filią parafii w Miedziance. To doprowadziło do spadku jego znaczenia i w końcu do rozbiórki w 1849 r. Pięknie rzeźbione płyty nagrobne rycerskiego rodu Schaffgotschów z przyziemia kościoła zostały przeniesione do Cieplic, gdzie można je oglądać przy murze tamtejszego kościoła pw. św. Jana Chrzciciela. Z kościoła ocalała tylko 20-metrowa dzwonnica, zbudowana na rzucie kwadratu, z charakterystycznymi oknami w kamiennych opaskach o zróżnicowanym wykroju w kształcie trójliścia ściętego, kotarowym oraz tzw. oślego grzbietu. Na wieży znajdują się trzy cenne dzwony spiżowe ufundowane przez hrabiego Bernarda von Schaffgotscha. Najstarszy z nich pochodzi z roku 1576, jest ozdobiony fryzem przedstawiającym korowód zwierząt, największy ma 111 cm średnicy, wykonany został w 1612 roku i znajduje się na nim nazwisko fundatora. Trzeci, najmniejszy dzwon datuje się na 1595 rok. Wieża nigdy nie była remontowana, a mimo to do naszych czasów przetrwała w zaskakująco dobrym stanie. W 2010 roku w ramach unijnego programu „Zobaczyć Krajobraz – Dotknąć Przeszłość” podjęto remont w celu przekształcenia jej w punkt widokowy. Na rzucie dawnego kościoła został dobudowany budynek, w którym będą się mieścić informacja turystyczna oraz sala spotkań. (janowicewielkie.pl)
18 lipca 2021. Oddany do użytku w czerwcu 2019 roku obiekt to jedna z większych zagadek w temacie wież widokowych. Jak można przeczytac na karkonoszego.pl:
jest pierwszą wieżą widokową oddaną do dyspozycji turystów w powiecie kamiennogórskim. Inwestorem była gmina Marciszów, która przeznaczyła na jej budowę 250 tysięcy złotych.
Są więc powody do dumy, tyle tylko że wieża nie spełnia swojej podstawowej funkcji, bo nic z niej nie widać. OK, widać łąkę. Ale to akurat widać i bez wchodzenia na górę. Oczywiście są inne obiekty tego typu, z których nic nie widać jak choćby wieża na Bazaltowej Górze. Ale wieża na Bazaltowej została zbudowana w 1906 roku kiedy jeszcze nic tam poza trawą prawdopodobnie nie rosło.
Parking spokojnie pomieści wszystkich zainteresowanychNa wieżę można dotrzeć z trzech kierunków spacerując wśród drzew
Kamienne ławy przy wieży12 metrów i skończył się budulec?OtwarteZamknięteW koronach drzew
4 lipca 2021. Tydzień po wizycie na Wielkiej Sowie wracamy w Góry Sowie. Pogoda jeszcze lepsza niż ostatnio – słońce nie jest tak agresywne i nie ma tej duchoty, która potrafi unieruchomić na dłuższą chwilę. Postanawiamy zaparkować na zawsze popularnej Przełęczy Jugowskiej z nadzieją na znalezienie skrawka miejsca. Ostatecznie stajemy pół kilometra od parkingu za ostatnim w długim sznureczku zaparkowanych na poboczu aut.
Typowy obrazek na przełęczy, gdy pogoda dopisujeOstatnie poprawki przed wyruszeniem w drogę
Na początek mamy do przejścia ok. 0,5 km asfaltem. Trzeba uważać na samochody i kolarzy, ale na szczęście idziemy w cieniu drzew. Po drodze mijamy tablicę informacyjną nadleśnictwa Świdnica i parking przy barze Jugówka (bar zbudowano na miejscu chatki górskiej Akwarium, która spłonęła w listopadzie 2011 r).
Węzeł szlaków na Przełęczy Jugowskiej (801)
Na zakręcie schodzimy z asfaltu i trzymając się szlaku zielonego i czerwonego wchodzimy w las. Do schroniska mamy teraz 0,5 kilometra o sumie zejść 61 metrów, co jak wiadomo zazwyczaj implikuje jakieś łatwiejsze lub trudniejsze podejście.
Symbol tych gór (po prawej) i jeden z baaaardzo wielu kierunkowskazów rozmieszczonych wokół schroniskaWyraźne zejście w stronę schroniskaOstatnie metry przed schroniskiemPo II wojnie światowej zdewastowany i opuszczony obiekt otwarto jako schronisko Zygmuntówka dopiero w 1956 roku dzięki inicjatywie Zygmunta Scheffnera – organizatora turystyki i samego schroniska. (polska-org.pl)
Mimo sporego zainteresowania tym miejscem udaje nam się znaleźć cztery zacienione drewniane siedziska pod parasolem.
W rzeczywistości Zygmuntówka leży na 740 m n.p.m.Sporo oznaczeń jak na węzeł szlaków przystało
Chwilę gawędzimy, uzupełniamy płyny i ruszamy dalej. Obchodząc schronisko podchodzimy do góry, a im wyżej jesteśmy tym bardziej fantastyczne wydaje się to miejsce.
Bukowa Chata a za nią Kozia Równia (930)
Zygmuntówka po prawejPolana się kończy i zaraz wejdziemy w las
Suma podejść z Zygmuntówki do Rozwidlenia nad Zygmuntówką to 78 metrów i odległość 400 metrów. Idziemy szlakiem czerwonym i niebieskim, początkowo przez wydeptaną łąkę, ale potem wchodzimy w las i przez większość trasy już będziemy sobie w cieniu szli.
Za tym zakrętem las się zaczynaCzerwono-niebieskie podejście do Rozwidlenia nad Zygmuntówką
Rozwidlenie nad Zygmuntówką. Tutaj szlak niebieski ucieka w prawo, a my kontynuujemy naszą wedrówkę czerwonym, który po kilkunastu metrach skręca ostro w prawo i zaczyna się kolejne podejście.
Tak wygląda podejście do górnej stacji Parku Jugów
Czerwonym szlakiem docieramy do polanki u stóp Rymarza (913) gdzie znajduje się górna stacja wyciągu narciarskiego. Przysiadamy sobie pod słupem i podziwiamy widoczki.
Z dużej chmury żaden deszcz nie spadłKoło obrotowe wyciągu talerzykowego (pierwsze z prawej, najwyżej)Ostatni odcinek wyciągu i domek przy wyciągu Marycha
Od tego miejsca trasa robi się wręcz spacerowa. Mamy teraz przez sobą minimalne 200-metrowe zejście do Zimnej Polanki, gdzie znajduje się wiatka i drewniany dziadek-drogowskaz.
Taka ścieżynka sympatyczna prowadzi do Zimnej PolankiTutaj do szlaku czerwonego dobija także żółty z BielawyTakiego przewodnika spotkaliśmy na Zimnej Polance
Kolejne 500 metrów to 68-metrowe podejście na Słoneczną. Górka niczym kompletnie się nie wyróżnia. Gdyby nie tabliczka na drzewie nikt by jej nie zauważył.
Fajne skałki po drodze sprawiają, że droga nie jest nużąca. I tak sobie idąc nagle pojawia się wieża na Kalenicy. Bardzo kameralne miejsce – wiatka, ławeczki, miejsce na ognisko. Kameralne tym bardziej, że wkoło las i widoki żadne. Dopiero ze szczytu wieży można podziwiać panoramę 360 stopni.
Wiata Kalenica – wiata zdobyta nogamiSposób na rozjaśnienie wiaty (a na pewno twarzy)Wieża nadżarta rdzą wygląda brzydkoTrzymać, żeby nie upadła?
Ciekawa historia wiąże się z tą wieżą:
Stalowa wieża widokowa o wysokości 14 m sfinansowana przez Towarzystwo Sowiogórskie (Eulengebirgsverein) z Bielawy dla uczczenia 50-lecia Towarzystwa. Wieżę zbudowano w warsztacie ślusarskim Kurta Steuera z Bielawy. Wieżę przed transportem na szczyt Kalenicy złożono na wiosnę 1933 r. w Bielawie do próbnych oględzin. Po oględzinach na podwórzu warsztatu wieżę rozebrano i konnymi wozami przetransportowano na Kalenicę, gdzie otwarto ją uroczyście 2 czerwca 1933 r. Do 1945 r. wieża nosiła imię feldmarszałka Paula von Hindenburga (Hindenburgturm).
Surowa i rdzawa, ale warta dotarcia na najwyższą platformę i podziwiania widoków
Widok z Kalenicy na Wielką SowęNie wszyscy mieli ochotę wejść
Z Kalenicy mamy opcję powrotu tą samą trasą, ale wybieramy powrót przez Bielawską Polankę.
Zejście z KalenicyDobrze opisana Bielawska Polanka i nie tylkoWęzeł 4 szlaków, z których 2 (niebieski i zielony) mają tutaj swój początekTeraz pójdziemy niebieskim szlakiem
Powrót do Zygmuntówki niebieskim szlakiem to spacerek z niewielkim podejściem pod koniec. Trasa nieco nużąca, ale od czasu do czasu otwierają się fantastyczne widoki na zachód.
Trawers niebieskim szlakiem pod Żmij (887)Jeden z prześwitów z widokiem w stronę JugowaCiekawe ujęcie wody w pobliżu źródeł Jugowskiego PotokuPunkt widokowy na zakręcie przed początkiem podejścia
Za ostatnim zakrętem czeka nas delikatne 800 metrowe podejście do Rozwidlenia nad Zygmuntówką i w ten sposób zamykamy kółeczko.
Tu już dzisiaj byliśmy
Ponownie meldujemy się w schronisku. Ludzi nie ubyło, ale mimo to udaje nam się znaleźć trochę miejsca. Rozsiadamy się na nieco dłużej – zamawiamy coś do jedzenia i lokalne piwko.
Łagodne i delikatne ciemne piwo, w którym goryczka przeplata się z zapachem aromatycznego chmielu. Wyczuwalne są intrygujące aromaty czekoladowo-karmelowe. (10 zł)
Taras pod Kozią Równią (840)
Z Zygmuntówki wracamy czerwono-zielonym szlakiem na szosę i dalej, do miejsca gdzie żółty szlak ucieka w lewo.
Według tej tablicy czeka nas tylko 15-minutowy spacerekTak wygląda droga na platformę widokową
Po 600 metrach wychodzimy zza zakrętu i platforma jest już widoczna. Obok niej dwie ławy i tablica informacyjna.
Platforma już widoczna w oddaliNiedługo może być problem z widokami z tej platformyPóki co nieźle widoczny Rymarz (913)
27 czerwca 2021. Celem wyprawy Wielka Sowa, ale najpierw zatrzymujemy się w zajeździe Hubert na małe co-nieco. Pozwalają nam też zostawić tutaj samochód więc mamy bazę wypadową.
Zabytkowy budynek z 1801 rokuKawa w cieniu na dziedzińcu
Z zajazdu przez Wyspiańskiego i 3 Maja wchodzimy na ulicę Warszawską, którą biegnie żółty szlak na sam szczyt. Teraz zanim wejdziemy w las, czeka nas 700 metrów asfaltem w słońcu.
Ulica Warszawska- za wąska, żeby ryzykować podjazd samochodemBezimienny strumyk oznacza, że za moment znajdziemy się w zacienionym lesieDo Jeleniej Polany czeka nas prawie 200 metrów podejśćZawalidroga na Jeleniej PolanieRuszamy dalej
Kolejny odcinek prowadzi na Małą Sowę. Mamy do pokonania 800 metrów i 154 metry podejść.
I znowu pod górkęJest i Mała Sowa700 metrów dalej mijamy Rozdroże między Sowami (961.) Stąd można dotrzeć niebieskim szlakiem na Przełęcz Walimską Ostatni odcinek Cesarskiej Drogi przed Wielką SowąW oddali widać maszt i wieżę
Na szczyt docieramy niecałe 2 godziny od wyjścia z zajazdu. Ludzi jak zwykle nie brakuje, ale jest też sporo miejsca. Przed wejściem na wieżę zasiadamy przy ławie na popas.
Piwo tylko bezalkoholowe
Budowę Wieży Bismarcka na Wielkiej Sowie (1015m.n.p.m) zainicjowało w roku 1904 Zrzeszenie Towarzystw Gór Sowich na terenie należącym do hrabiego Seidlitza – Sandreckiego, odległym 13 km od Dzierżoniowa. Wieżę zaprojektował architekt Hennning. Budowę sfinansowano ze zbiórek pieniężnych w Dzierżoniowie i okolicy. Do 1907r. zdołano uzbierać 18.218 marek. Przedsięwzięcie powierzono firmie Bastänier & George z Lipska. Kamień węgielny położono 01.07.1905. Dnia 24.05.1906 w promieniach słonecznych odbyło się uroczyste otwarcie wieży. Plac wokół wieży, który wypełniły tysiące gości, przyozdobiono girlandami i chorągwiami. Po wygłoszeniu okolicznościowych przemówień i muzycznym recitalu, odbyło się przekazanie wieży przez pana Georga (firma Bastänier & George). Mowę dziękczynną wygłosił Richard Thamm, sekretarz Rady Miejskiej w Dzierżoniowie, prezes, pomysłodawca powstania schronisk szkolnych w Sokolcu i w Srebrnej Górze, dziękując wszystkim darczyńcom.
Wysokość wieży wynosi 25m, średnica na dole 8m a na górze 4m. Na parterze wieży urządzono izbę pamięci, w której postawiono 90 cm popiersie Bismarcka, wykonane przez Harro Magnussena w galwanoplastycznym zakładzie tworzyw sztucznych w Geislingen / Würtenberg. W pomieszczeniu tym znajdowały się również 3 kolorowe okna z witrażami przedstawiającymi motyw z życia Bismarcka. Krętymi schodami zewnętrznymi okalającymi cokół można było dostać się do schodów wewnątrz wieży, które prowadziły na kondygnację widokową z 14 otworami okiennymi. Następne 21 stopni schodów prowadziło na górną platformę widokową budowli. „Ogień wieży” pochodził z zainstalowanego tutaj reflektora acetylenowego. Więcej na temat wież Bismarcka dowiedzieć się można na stronach http://www.bismarcktuerme.de. (polska-org.pl)
Tędy przyszliśmyWidok w stronę ŚwidnicyZejścia na Przełęcz Jugowską i Przełęcz SokoląCzęść wycieczki już na doleKończymy tak jak zaczęliśmy – w zajeździe Hubert
26 czerwca 2021. Meldujemy się na zamku Czocha drugiego dnia Twierdzy Smaków, czyli najsmaczniejszego wydarzenia kulinarnego Dolnego Śląska jak można wyczytać na stronie zamekczocha.com
Zostawiamy więc samochód na parkingu i ruszamy eksplorować.
Bezpłatny parking tuż przy zamkuBilety kupione, możemy ruszać dalejNajwięcej straganów rozstawiło się tuż za bramąMożna było kupić nie tylko jadło i napojeZespół bramy dolnej i wieża cylindryczna widziane z suchej fosyDziedziniec zewnętrzny i basteja północnaŚredniowieczne delikatesy w suchej fosieArkadowy most i hol wejściowy w budynku bramnymPo małym co-nieco ruszamy wzdłuż zachodniego muru ku przystaniTeraz będziemy podziwiać zamek i okolice od strony Jeziora LeśniańskiegoSzczury lądowe w komplecie
5 czerwca 2021. Cieplutko i słonecznie więc wybieramy się na dłuższą wycieczkę. W Głuszycy skręcamy w Łomnicką prowadzącą do Łomnicy. Potem wzdłuż Sudeckiej i skręt w lewo na parking przy Łomnickiej Chacie. Liczyliśmy na jakiś krótki popas w Chacie, ale była zamknięta na głucho.
Gotowi do drogi
Teraz schodzimy z powrotem do Sudeckiej co oznacza, że w drodze powrotnej ostatni odcinek będziemy musieli pokonać pod górkę. Ale trudno – niżej droga jest wąska i zaparkować nie łatwo.
Po prawej otwiera się widok na rozległe łąki i Ostoję (753) w tle.Ulica Sudecka
Początkowo cały czas idziemy asfaltem wśród zabudowań. Najpierw Sudecką, a potem na rozwidleniu wchodzimy w Trzy Strugi. Przez całą drogę aż do źródeł towarzyszyć nam będzie Złota Woda i cała masa zieleni po obu stronach.
Złota woda
Kiedy kończy się asfalt przechodzimy na szutrową, ale wygodną leśną dróżkę. Im bliżej przełęczy tym bardziej teren będzie się wznosił.
Na przełęczy pod Granicznikiem (759) robimy sobie krótki postój. Zbiega się tu kilka szlaków i ze wszystkich stron zaczynają pojawiać się grupki turystów. Od tej pory będziemy szli wzdłuż granicy.
Od przełęczy pod Ruprechtickým Špičákiem zaczyna się 400-metrowy odcinek o sumie podejść 112 metrów. Szeroki, wydeptany fragment o dość sporym natężeniu ruchu.
Na górze czeka na nas tabliczka z opisem szczytu. Teraz wystarczy tylko zejść z granicznego szlaku i żółtym przejść kilka metrów w głąb Czech, żeby znaleźć się przy wieży widokowej.
Sam wierzchołek jest płaski i niezbyt gęsto porośnięty, więc oprócz stalowej wieży telekomunikacyjnej z ogólnie dostępnym tarasem widokowym, zbudowanej w 2002 roku, znalazło się także miejsce na drewnianą wiatę i miejsce na ognisko. Uzupełniamy kalorie i elektrolity i ruszamy w drogę powrotną. Teraz czeka nas typowa dla tych gór huśtawka zejść i wejść. Najpierw na Płoniec (840), a potem na Javorový vrch (777).
23 maja 2021. Pogoda zaczyna się załamywać więc nie tracimy czasu i parkujemy najbliżej szczytu jak się da.
Jedyne auto na postoju
Do przejścia mamy teraz tylko 400 metrów wygodną dróżką łagodnie pod górkę. Wokół sporo informacji o przebiegających tędy szlakach i nieco o historii tego miejsca.
Góra Wszystkich Świętych (648 m npm) i jej niższy wierzchołek Kościelec (586 m) na pn-zach. skraju Słupca. Na Kościelcu stoi kościółek wzniesiony w 1680 r., fundacja G. Langera ze Słupca jako wotum za ocalenie z epidemii cholery.Szlak prof. Josepha Wittiga to jeden z najpiękniejszych szlaków kulturowych na Ziemi Kłodzkiej. Zaprasza do wędrówki po najciekawszych miejscach tej ziemi i poznawania jej oczami wybitnego niemieckiego teologa i pisarza prof. Josepha Wittiga urodzonego w Nowej Rudzie, wielkiego miłośnika stron rodzinnych, czemu dał wyraz w opowiadaniach sławiących piękno tej ziemi. (Miesięcznik „Ziemia Kłodzka” – grudzień 2012)Nad szczytem zbierają się chmuryWychodzimy zza zakrętu i już widać wieżę
Jak podaje polska-org.pl:
Wieża widokowa powstała na górze Wszystkich Świętych poprzez starania się założonej 8 sierpnia 1888 słupieckiej sekcji GGV. W 1889 wybudowano mini wieżę o wysokości 2,8 m. Góra Wszystkich Świętych była dużą atrakcją turystyczną, więc jakieś 20 lat później sekcja GGV zaproponowała wybudowanie nowej wyższej wieży i 12 czerwca 1913 położono pod jej budowę kamień węgielny a niedługo potem oddano do użytku zwieńczoną galeryjką widokową piętnastometrową wieżę. Na materiał do budowy posłużył tutejszy czerwony piaskowiec. Wieży nadano imię feldmarszałka H. von Moltkego a jego wizerunek (a nie Hitlera jak zwykło się tutaj mawiać) przedstawia płaskorzeźba nad wejściem.
Widać nadciągającą ulewę od strony Góry Świętej AnnyMiejsca piknikowe pod wieżąWieża widokowa i schronisko Lucasbaude w roku budowy (1913)
23 maja 2021. Po trzech latach wracamy na Włodzicką Górę. Wtedy, w 2018 roku wdrapaliśmy się na nią w ramach Korony Sudetów Polskich, a na szczycie zalegały smutne ruiny wieży widokowej. Teraz to już historia, ale po kolei. Nomen omen zaczynamy na parkingu przy stacji kolejowej.
Parking przy stacji Świerki DolneNie wygląda to na dziki tłum, ale ciągle ktoś przyjeżdżał, a ktoś odjeżdżał.
Lepiej się tego miejsca chyba nie dało zorganizować. Oprócz pojemnego parkingu znaleźć tu można dobrze opisany szlakowy rozgałęźnik i tablicę z info o wieży widokowej.
Wszędzie dojdziesz zielonym 🙂Podobna tabliczka znajduje się na szczycie przy wieży widokowej.
Początek trasy mało sympatyczny. Trzeba przejść ruchliwą 381, na szczęście pobocze dość szerokie a potem chodnik.
Przez ten wiadukt wiedzie szlak zielony i żółty.
Za wiaduktem ostro w lewo i w dół pomiędzy zabudowania. Czujność wskazana, bo za domem nr 136 szlak ucieka ostro w prawo i do góry (można sobie też skrócić przed tym domkiem). Potem pozostaje już tylko jeden moment, gdzie trzeba uważać. Na rozdrożu nad Świerkami Dolnymi stoi samotny dom nr 137 (z tabliczką teren prywatny). W prawo idzie szlak żółty, a my idziemy dalej zielonym w lewo.
Wchodzimy na skraj łąki, a im wyżej jesteśmy tym piękniejsze widoki.
Cała łąka w mleczachZielony szlak
Gdy zeszliśmy z łąki podejście w lesie zrobiło się ciut bardziej wymagające, ale bez przesady. Sucho, szeroko i ciepło.
Oznaczenia szlaku – wzorowe
Po drodze napotykamy ruiny magazynu kruszywa.
Stąd jeszcze kawałek zielonym i dochodzimy do rozdroża. Teraz przesiadamy się na szlak zielono-czerwony.
Jeszcze 5 minut i jesteśmy na szczycie.
A tak tu było w maju 201850 stopni i jesteśmy na wieżyRok 1935