

4 lipca 2021. Tydzień po wizycie na Wielkiej Sowie wracamy w Góry Sowie. Pogoda jeszcze lepsza niż ostatnio – słońce nie jest tak agresywne i nie ma tej duchoty, która potrafi unieruchomić na dłuższą chwilę. Postanawiamy zaparkować na zawsze popularnej Przełęczy Jugowskiej z nadzieją na znalezienie skrawka miejsca. Ostatecznie stajemy pół kilometra od parkingu za ostatnim w długim sznureczku zaparkowanych na poboczu aut.


Na początek mamy do przejścia ok. 0,5 km asfaltem. Trzeba uważać na samochody i kolarzy, ale na szczęście idziemy w cieniu drzew. Po drodze mijamy tablicę informacyjną nadleśnictwa Świdnica i parking przy barze Jugówka (bar zbudowano na miejscu chatki górskiej Akwarium, która spłonęła w listopadzie 2011 r).

Na zakręcie schodzimy z asfaltu i trzymając się szlaku zielonego i czerwonego wchodzimy w las. Do schroniska mamy teraz 0,5 kilometra o sumie zejść 61 metrów, co jak wiadomo zazwyczaj implikuje jakieś łatwiejsze lub trudniejsze podejście.




Ciekawe informacje o schronisku i stare zdjęcia można znaleźć na https://www.schroniskozygmuntowka.pl/oSchroniskuZygmuntowka.php
Mimo sporego zainteresowania tym miejscem udaje nam się znaleźć cztery zacienione drewniane siedziska pod parasolem.


Chwilę gawędzimy, uzupełniamy płyny i ruszamy dalej. Obchodząc schronisko podchodzimy do góry, a im wyżej jesteśmy tym bardziej fantastyczne wydaje się to miejsce.



Suma podejść z Zygmuntówki do Rozwidlenia nad Zygmuntówką to 78 metrów i odległość 400 metrów. Idziemy szlakiem czerwonym i niebieskim, początkowo przez wydeptaną łąkę, ale potem wchodzimy w las i przez większość trasy już będziemy sobie w cieniu szli.


Rozwidlenie nad Zygmuntówką. Tutaj szlak niebieski ucieka w prawo, a my kontynuujemy naszą wedrówkę czerwonym, który po kilkunastu metrach skręca ostro w prawo i zaczyna się kolejne podejście.

Czerwonym szlakiem docieramy do polanki u stóp Rymarza (913) gdzie znajduje się górna stacja wyciągu narciarskiego. Przysiadamy sobie pod słupem i podziwiamy widoczki.



Od tego miejsca trasa robi się wręcz spacerowa. Mamy teraz przez sobą minimalne 200-metrowe zejście do Zimnej Polanki, gdzie znajduje się wiatka i drewniany dziadek-drogowskaz.



Kolejne 500 metrów to 68-metrowe podejście na Słoneczną. Górka niczym kompletnie się nie wyróżnia. Gdyby nie tabliczka na drzewie nikt by jej nie zauważył.


Ze Słonecznej na Kalenicę wędrujemy skrajem Rezerwatu Bukowa Kalenica, o którym wyczerpujące informacje znajdziemy na https://przyrodniczo.pl/rezerwaty-sudetow/bukowa-kalenica/
Fajne skałki po drodze sprawiają, że droga nie jest nużąca. I tak sobie idąc nagle pojawia się wieża na Kalenicy. Bardzo kameralne miejsce – wiatka, ławeczki, miejsce na ognisko. Kameralne tym bardziej, że wkoło las i widoki żadne. Dopiero ze szczytu wieży można podziwiać panoramę 360 stopni.




Ciekawa historia wiąże się z tą wieżą:
Stalowa wieża widokowa o wysokości 14 m sfinansowana przez Towarzystwo Sowiogórskie (Eulengebirgsverein) z Bielawy dla uczczenia 50-lecia Towarzystwa. Wieżę zbudowano w warsztacie ślusarskim Kurta Steuera z Bielawy. Wieżę przed transportem na szczyt Kalenicy złożono na wiosnę 1933 r. w Bielawie do próbnych oględzin. Po oględzinach na podwórzu warsztatu wieżę rozebrano i konnymi wozami przetransportowano na Kalenicę, gdzie otwarto ją uroczyście 2 czerwca 1933 r. Do 1945 r. wieża nosiła imię feldmarszałka Paula von Hindenburga (Hindenburgturm).



Z Kalenicy mamy opcję powrotu tą samą trasą, ale wybieramy powrót przez Bielawską Polankę.




Powrót do Zygmuntówki niebieskim szlakiem to spacerek z niewielkim podejściem pod koniec. Trasa nieco nużąca, ale od czasu do czasu otwierają się fantastyczne widoki na zachód.




Za ostatnim zakrętem czeka nas delikatne 800 metrowe podejście do Rozwidlenia nad Zygmuntówką i w ten sposób zamykamy kółeczko.

Ponownie meldujemy się w schronisku. Ludzi nie ubyło, ale mimo to udaje nam się znaleźć trochę miejsca. Rozsiadamy się na nieco dłużej – zamawiamy coś do jedzenia i lokalne piwko.

Taras pod Kozią Równią (840)



Z Zygmuntówki wracamy czerwono-zielonym szlakiem na szosę i dalej, do miejsca gdzie żółty szlak ucieka w lewo.


Po 600 metrach wychodzimy zza zakrętu i platforma jest już widoczna. Obok niej dwie ławy i tablica informacyjna.








