25 lipca 2021. Piękny słoneczny dzień – doskonały na podziwianie widoków. Zatrzymujemy się na parkingu przy drodze krajowej 379 pomiędzy Modliszowem a Świdnicą. 3 listopada 2015 roku (dzień św. Huberta) otwarto tutaj platformę widokową. Jak można wyczytać z tablicy znajdującej sie przed platformą widokową: „od lewej możemy podziwiać Wzgórza Strzegomskie, wieś Witoszów, następnie miasto Świdnica z wieżą Katedry, z prawej strony masyw Ślęży (718 m n.p.m.). Przy dobrej widoczności na horyzoncie możemy dostrzec jeden z najwyższych budynków w Polsce Sky Tower (212 m), który znajduje się w centrum Wrocławia.”
Prosty parking przy drodze 379Do przejścia jest tylko 60 metrów przez lasKrótkie zejście po „schodach” i jesteśmy na platformieTablica informacyjna przy platformieLekko zamglona Ślęża w tle
18 lipca 2021. Wracając z Ciechanowic do Legnicy przejeżdżaliśmy, nie pierwszy raz zresztą, przez Radomierz. I za każdym razem furtka przed wieżą odstraszała wiszącą na niej kłódką. Tym razem nasze smętne spojrzenie nie napotkało żadnego oporu bowiem bramka była szeroko otwarta. Okazało się, że wieża była po prostu nieczynna dla zwiedzających ze względu na COVID. Teraz, czyli w sezonie, jest dostępna od piątku do niedzieli.
Miejsca do zaparkowania niewieleJednym z najcenniejszych i najciekawszych zabytków Gminy Janowice Wielkie jest późnośredniowieczna dzwonnica – pozostałość po istniejącym w tym miejscu kościele, znajdująca się we wsi RADOMIERZ, tuż przy drodze krajowej nr 3 Jelenia Góra – Wrocław. Pierwsza wzmianka o Radomierzu pochodzi z 1305 r. Kościół powstał w tym miejscu około 1312 r., a dzwonnica pochodzi z przełomu XV i XVI w. W XVI w. kościół został przejęty przez protestantów, jednak w wyniku represji podczas wojny trzydziestoletniej ich liczebność się zmniejszyła i kościół zwrócono katolikom, w następstwie czego z czasem stał się filią parafii w Miedziance. To doprowadziło do spadku jego znaczenia i w końcu do rozbiórki w 1849 r. Pięknie rzeźbione płyty nagrobne rycerskiego rodu Schaffgotschów z przyziemia kościoła zostały przeniesione do Cieplic, gdzie można je oglądać przy murze tamtejszego kościoła pw. św. Jana Chrzciciela. Z kościoła ocalała tylko 20-metrowa dzwonnica, zbudowana na rzucie kwadratu, z charakterystycznymi oknami w kamiennych opaskach o zróżnicowanym wykroju w kształcie trójliścia ściętego, kotarowym oraz tzw. oślego grzbietu. Na wieży znajdują się trzy cenne dzwony spiżowe ufundowane przez hrabiego Bernarda von Schaffgotscha. Najstarszy z nich pochodzi z roku 1576, jest ozdobiony fryzem przedstawiającym korowód zwierząt, największy ma 111 cm średnicy, wykonany został w 1612 roku i znajduje się na nim nazwisko fundatora. Trzeci, najmniejszy dzwon datuje się na 1595 rok. Wieża nigdy nie była remontowana, a mimo to do naszych czasów przetrwała w zaskakująco dobrym stanie. W 2010 roku w ramach unijnego programu „Zobaczyć Krajobraz – Dotknąć Przeszłość” podjęto remont w celu przekształcenia jej w punkt widokowy. Na rzucie dawnego kościoła został dobudowany budynek, w którym będą się mieścić informacja turystyczna oraz sala spotkań. (janowicewielkie.pl)
18 lipca 2021. Oddany do użytku w czerwcu 2019 roku obiekt to jedna z większych zagadek w temacie wież widokowych. Jak można przeczytac na karkonoszego.pl:
jest pierwszą wieżą widokową oddaną do dyspozycji turystów w powiecie kamiennogórskim. Inwestorem była gmina Marciszów, która przeznaczyła na jej budowę 250 tysięcy złotych.
Są więc powody do dumy, tyle tylko że wieża nie spełnia swojej podstawowej funkcji, bo nic z niej nie widać. OK, widać łąkę. Ale to akurat widać i bez wchodzenia na górę. Oczywiście są inne obiekty tego typu, z których nic nie widać jak choćby wieża na Bazaltowej Górze. Ale wieża na Bazaltowej została zbudowana w 1906 roku kiedy jeszcze nic tam poza trawą prawdopodobnie nie rosło.
Parking spokojnie pomieści wszystkich zainteresowanychNa wieżę można dotrzeć z trzech kierunków spacerując wśród drzew
Kamienne ławy przy wieży12 metrów i skończył się budulec?OtwarteZamknięteW koronach drzew
4 lipca 2021. Tydzień po wizycie na Wielkiej Sowie wracamy w Góry Sowie. Pogoda jeszcze lepsza niż ostatnio – słońce nie jest tak agresywne i nie ma tej duchoty, która potrafi unieruchomić na dłuższą chwilę. Postanawiamy zaparkować na zawsze popularnej Przełęczy Jugowskiej z nadzieją na znalezienie skrawka miejsca. Ostatecznie stajemy pół kilometra od parkingu za ostatnim w długim sznureczku zaparkowanych na poboczu aut.
Typowy obrazek na przełęczy, gdy pogoda dopisujeOstatnie poprawki przed wyruszeniem w drogę
Na początek mamy do przejścia ok. 0,5 km asfaltem. Trzeba uważać na samochody i kolarzy, ale na szczęście idziemy w cieniu drzew. Po drodze mijamy tablicę informacyjną nadleśnictwa Świdnica i parking przy barze Jugówka (bar zbudowano na miejscu chatki górskiej Akwarium, która spłonęła w listopadzie 2011 r).
Węzeł szlaków na Przełęczy Jugowskiej (801)
Na zakręcie schodzimy z asfaltu i trzymając się szlaku zielonego i czerwonego wchodzimy w las. Do schroniska mamy teraz 0,5 kilometra o sumie zejść 61 metrów, co jak wiadomo zazwyczaj implikuje jakieś łatwiejsze lub trudniejsze podejście.
Symbol tych gór (po prawej) i jeden z baaaardzo wielu kierunkowskazów rozmieszczonych wokół schroniskaWyraźne zejście w stronę schroniskaOstatnie metry przed schroniskiemPo II wojnie światowej zdewastowany i opuszczony obiekt otwarto jako schronisko Zygmuntówka dopiero w 1956 roku dzięki inicjatywie Zygmunta Scheffnera – organizatora turystyki i samego schroniska. (polska-org.pl)
Mimo sporego zainteresowania tym miejscem udaje nam się znaleźć cztery zacienione drewniane siedziska pod parasolem.
W rzeczywistości Zygmuntówka leży na 740 m n.p.m.Sporo oznaczeń jak na węzeł szlaków przystało
Chwilę gawędzimy, uzupełniamy płyny i ruszamy dalej. Obchodząc schronisko podchodzimy do góry, a im wyżej jesteśmy tym bardziej fantastyczne wydaje się to miejsce.
Bukowa Chata a za nią Kozia Równia (930)
Zygmuntówka po prawejPolana się kończy i zaraz wejdziemy w las
Suma podejść z Zygmuntówki do Rozwidlenia nad Zygmuntówką to 78 metrów i odległość 400 metrów. Idziemy szlakiem czerwonym i niebieskim, początkowo przez wydeptaną łąkę, ale potem wchodzimy w las i przez większość trasy już będziemy sobie w cieniu szli.
Za tym zakrętem las się zaczynaCzerwono-niebieskie podejście do Rozwidlenia nad Zygmuntówką
Rozwidlenie nad Zygmuntówką. Tutaj szlak niebieski ucieka w prawo, a my kontynuujemy naszą wedrówkę czerwonym, który po kilkunastu metrach skręca ostro w prawo i zaczyna się kolejne podejście.
Tak wygląda podejście do górnej stacji Parku Jugów
Czerwonym szlakiem docieramy do polanki u stóp Rymarza (913) gdzie znajduje się górna stacja wyciągu narciarskiego. Przysiadamy sobie pod słupem i podziwiamy widoczki.
Z dużej chmury żaden deszcz nie spadłKoło obrotowe wyciągu talerzykowego (pierwsze z prawej, najwyżej)Ostatni odcinek wyciągu i domek przy wyciągu Marycha
Od tego miejsca trasa robi się wręcz spacerowa. Mamy teraz przez sobą minimalne 200-metrowe zejście do Zimnej Polanki, gdzie znajduje się wiatka i drewniany dziadek-drogowskaz.
Taka ścieżynka sympatyczna prowadzi do Zimnej PolankiTutaj do szlaku czerwonego dobija także żółty z BielawyTakiego przewodnika spotkaliśmy na Zimnej Polance
Kolejne 500 metrów to 68-metrowe podejście na Słoneczną. Górka niczym kompletnie się nie wyróżnia. Gdyby nie tabliczka na drzewie nikt by jej nie zauważył.
Fajne skałki po drodze sprawiają, że droga nie jest nużąca. I tak sobie idąc nagle pojawia się wieża na Kalenicy. Bardzo kameralne miejsce – wiatka, ławeczki, miejsce na ognisko. Kameralne tym bardziej, że wkoło las i widoki żadne. Dopiero ze szczytu wieży można podziwiać panoramę 360 stopni.
Wiata Kalenica – wiata zdobyta nogamiSposób na rozjaśnienie wiaty (a na pewno twarzy)Wieża nadżarta rdzą wygląda brzydkoTrzymać, żeby nie upadła?
Ciekawa historia wiąże się z tą wieżą:
Stalowa wieża widokowa o wysokości 14 m sfinansowana przez Towarzystwo Sowiogórskie (Eulengebirgsverein) z Bielawy dla uczczenia 50-lecia Towarzystwa. Wieżę zbudowano w warsztacie ślusarskim Kurta Steuera z Bielawy. Wieżę przed transportem na szczyt Kalenicy złożono na wiosnę 1933 r. w Bielawie do próbnych oględzin. Po oględzinach na podwórzu warsztatu wieżę rozebrano i konnymi wozami przetransportowano na Kalenicę, gdzie otwarto ją uroczyście 2 czerwca 1933 r. Do 1945 r. wieża nosiła imię feldmarszałka Paula von Hindenburga (Hindenburgturm).
Surowa i rdzawa, ale warta dotarcia na najwyższą platformę i podziwiania widoków
Widok z Kalenicy na Wielką SowęNie wszyscy mieli ochotę wejść
Z Kalenicy mamy opcję powrotu tą samą trasą, ale wybieramy powrót przez Bielawską Polankę.
Zejście z KalenicyDobrze opisana Bielawska Polanka i nie tylkoWęzeł 4 szlaków, z których 2 (niebieski i zielony) mają tutaj swój początekTeraz pójdziemy niebieskim szlakiem
Powrót do Zygmuntówki niebieskim szlakiem to spacerek z niewielkim podejściem pod koniec. Trasa nieco nużąca, ale od czasu do czasu otwierają się fantastyczne widoki na zachód.
Trawers niebieskim szlakiem pod Żmij (887)Jeden z prześwitów z widokiem w stronę JugowaCiekawe ujęcie wody w pobliżu źródeł Jugowskiego PotokuPunkt widokowy na zakręcie przed początkiem podejścia
Za ostatnim zakrętem czeka nas delikatne 800 metrowe podejście do Rozwidlenia nad Zygmuntówką i w ten sposób zamykamy kółeczko.
Tu już dzisiaj byliśmy
Ponownie meldujemy się w schronisku. Ludzi nie ubyło, ale mimo to udaje nam się znaleźć trochę miejsca. Rozsiadamy się na nieco dłużej – zamawiamy coś do jedzenia i lokalne piwko.
Łagodne i delikatne ciemne piwo, w którym goryczka przeplata się z zapachem aromatycznego chmielu. Wyczuwalne są intrygujące aromaty czekoladowo-karmelowe. (10 zł)
Taras pod Kozią Równią (840)
Z Zygmuntówki wracamy czerwono-zielonym szlakiem na szosę i dalej, do miejsca gdzie żółty szlak ucieka w lewo.
Według tej tablicy czeka nas tylko 15-minutowy spacerekTak wygląda droga na platformę widokową
Po 600 metrach wychodzimy zza zakrętu i platforma jest już widoczna. Obok niej dwie ławy i tablica informacyjna.
Platforma już widoczna w oddaliNiedługo może być problem z widokami z tej platformyPóki co nieźle widoczny Rymarz (913)