

14 lipca 2020 r. Startujemy z pensjonatu Mimoza w Świeradowie-Zdroju gdzie spędziliśmy noc. Prawie bezchmurne niebo i znośna temperatura zapowiadają doskonałe warunki do maszerowania.

Na początek czeka nas spacer ulicami Leśną, Dojazdową i Zdrojową, która jest jednocześnie głównym deptakiem tego nieco ponad 4-tysięcznego miasta. Na skrzyżowaniu z ulicą Parkową ma swój początek szlak zielony, który będzie nam towarzyszył przez zdecydowaną większość wędrówki.

Po przejściu przez miasto wchodzimy w las i po chwili przekraczamy potok Santa Maria (!?). Poważnie – sprawdziłem w Googlach, tak się ten potok wpadający do Kwisy nazywa.

Za mostkiem szlak prowadzi przez las, ale po chwili wychodzi na ruchliwą ulicę Zakopiańską i przez około 200 metrów trzeba zachować czujność, bo pobocza praktycznie nie ma. Po wejściu na ulicę Gajową jest już spokojnie. Co prawda to wciąż droga otwarta dla ruchu kołowego, ale to ślepa ulica i korzystają z niej głównie bywalcy Leśnego Grodu. W tym hotelu mieści się Muzeum Myślistwa i co by nie mówić – wystrój robi wrażenie.


Przy hotelu szlak zielony skręca w lewo i pnie się przez las obok cmentarza, przecina ulicę Cichą, gdzie łączy się z czarnym i zaczyna powolne podejście na Zajęcznik (595).


16 lipca 2012 roku portal swieradowzdroj.pl donosił:
Zapraszamy Państwa na wędrówkę po leśnej ścieżce edukacyjnej, która powstała w tym roku z inicjatywy Lasów Państwowych – Nadleśnictwa Świeradów.
Jej celem jest interaktywna edukacja przyrodniczo-leśna, z uwzględnieniem naszego regionu – czyli Gór Izerskich (tzn. „nasze” zwierzęta i rośliny).
Jest to pierwsza w regionie tego typu ścieżka, gdzie zrezygnowano ze zwykłych tradycyjnych tablic z dużą ilością tekstu na rzecz elementów wymagających zaangażowania turysty (czyli Państwa) i co za tym idzie jego zainteresowania. Zawiera 9 stanowisk – tablic:
- Gdzie mieszkam
- Roślina-zwierzę (na zdjęciu)
- Układanka łowiecka
- Mieszkańcy Izerskiego lasu (na zdjęciu)
- Lekcja dendrologii
- Zobaczysz mnie w dzień czy w nocy
- Znajdź moją mamę
- Łańcuch pokarmowy
- Leśne cymbały
START: wejście do lasu od ul. Polnej lub Cichej – należy kierować się w stronę Zajęcznika – zielonym szlakiem – zgodnie z tablicami.


Na Zajęczniku robimy sobie krótką przerwę tym bardziej, że jest tu świetnie przygotowane miejsce z drewnianą krytą wiatą turystyczną (oddaną do użytku w lipcu 2019 r).

A tak było kiedyś:


Grzbietem Zajęcznika i wciąż zielonym szlakiem docieramy na Świeradówkę (605), a po drodze korzystamy z atrakcji ścieżki edukacyjnej.



W miejscu gdzie szlak wychodzi na otwartą przestrzeń otwiera się widok na stację kolei gondolowej i Stóg Izerski.


Wciąż zielonym szlakiem przez las zmierzamy do Czerniawy.




Za Domem Zdrojowym przechodzimy na szlak czarny. Zakosami pośród naparstnic i arcydzieł snycerskiej twórczości zaprzyjaźnionych krajów docieramy do podejścia, które zaprowadzi nas aż na Czerniawską Kopę.



Ten fragment trasy niczym charakterystycznym się nie wyróżnia. Dość długie i monotonne podejście przez las nie oferuje żadnych widoków.


Znacznie ciekawiej robi się gdy docieramy do miejsca, gdzie nasz czarny łączy się z zielonym i zawraca na północ. Jeszcze kilka minut energicznego marszu i wśród drzew zaczyna majaczyć konstrukcja wieży widokowej na Czerniawskiej Kopie.

Wieża widokowa została zbudowana na szczycie Czerniawskiej Kopy, w tym samym miejscu, w którym stała wiele lat temu jej poprzedniczka, znana nam tylko z fotografii. Wykonana została z wytrzymałego drewna modrzewiowego. Jej wysokość to 15 m i posiada dwa tarasy widokowe. Równocześnie pomieści około 20 osób. Obok wieży zbudowane zostały miejsce do wypoczynku i stojaki na rowery, co ma znaczenie z uwagi na bliskie sąsiedztwo ścieżek rowerowych Singletrack. Wieża została oddana do użytku w listopadzie 2019 r. (swieradowzdroj.pl)






Gdy już nacieszyliśmy oczy widokami i zregenerowaliśmy siły, ponownie zameldowaliśmy się na zielono-czarnym fragmencie szlaku, którym odtworzyliśmy naszą wędrówkę do rozwidlenia, tym razem w przeciwnym kierunku. Od odejścia szlaku czarnego czekała nas mozolna 2-kilometrowa wspinaczka o sumie podejść 348 metrów.



Przez zdecydowaną większość trasy niewiele się tutaj dzieje. Widoki przesłania gęsty las a i tak trzeba wciąż patrzeć pod nogi ze względu na rozmyte, kamieniste podłoże. Dopiero jakieś 300 metrów przed szczytem natrafiamy na ciekawostkę.


Wreszcie docieramy na Smrk, choć w rzeczywistości nie jesteśmy na żadnym szczycie gdyż góra ma dwa wierzchołki – Smrk (1124) i Smrek (1123), a my jesteśmy dopiero na przełączce (1113).

Teraz czeka nas krótki spacerek w kierunku wieży widokowej na Smrku. Po drodze potwierdzamy nasz pobyt na czeskim Smrku.









Kiedyś stała tu drewniana wieża widokowa o wysokości 18 m. Wybudowana w roku 1892 cieszyła się dużym powodzeniem – w ciągu roku odwiedzało ją nawet 18 tysięcy turystów. Początkiem końca wieży była II wojna światowa. Po jej zakończeniu, w 1946 roku, rodzina Porsche, która opiekowała się wieżą, wyjechała do Niemiec. Schronisko zostało zdewastowane, a następnie spłonęło. Opuszczona i nieremontowana wieża popadała w ruinę, a w latach 60. XX wieku zawaliła się.

W 2009 roku kopia dawnej, drewnianej wieży stanęłą w praskim zoo:
![]()
Droga powrotna wiodła zielonym szlakiem przez Stóg izerski w kierunku schroniska i górnej stacji kolei gondolowej. Prawie równocześnie zaświtała nam myśl, żeby ostatni odcinek pokonać siedząc wygodnie w wagoniku, ale ostatecznie wygrała kawa z ekspresu i wyśmienite ciemne, rzemieślnicze, lokalne piwo w restauracji z widokami aż po Wysoki Kamień i Ostrzycę.







