

1 czerwca 2020 r. Parkujemy w Jedlinie-Zdroju na początku ulicy Ogrodowej. Kilka metrów dalej szlak żółty (którym zaczynamy) zbiega się z niebieskim (którym zakończymy).


Początkowo szlak żółty prowadzi wśród coraz rzadszych zabudowań, wygodną, niezbyt szeroką asfaltową dróżką. Jesteśmy w dolinie pomiędzy Małoszem (671) po lewej i Kątną (673) po prawej.


Na początku Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich dołącza do nas szlak zielony, jednak po pewnym czasie rozstajemy się z nim i nadal trzymając sie żółtego wchodzimy w kolejna dolinę, tym razem pomiędzy Kątną a Tarnicą (615), a potem Borową (853). Droga asfaltowa przeszła już w polną, ale wciąż idzie się wygodnie, tym bardziej że podejście jest ledwo zauważalne.




Pierwszy etap wycieczki kończymy krótkim postojem na Przełęczy pod Borową. Poziomice nieco zgęstniały pod koniec podejścia więc trzeba było uzupełnić płyny.


Jeszcze przez moment korzystamy z żółtego szlaku, żeby dojść do Przełęczy Koziej. Tutaj zbiegają sie wszystkie okoliczne szlaki: żółty, czerwony, niebieski, czarny i jeszcze ze dwie wyraźne ścieżki.



Teraz czeka nas najtrudniejszy odcinek na trasie – „Ścieżka przez mękę”. Idziemy tędy pierwszy raz, ale wiemy czego się spodziewać. Z 20 minut na drogowskazie robi się ponad 40 przez częste postoje i jednego kesza. Ale dajemy radę 🙂





Kiedy docieramy wreszcie na szczyt, jest tam już kilka grupek ludzi i niestety cała masa śmieci. Po krótkim popasie nieco na uboczu ruszamy w dalszą drogę.



O samej wieży i jej powstaniu najlepiej poczytać tutaj.


Z Borowej schodzimy czarnym szlakiem pod Borową (829), gdzie szlak odbija ostro w prawo od czerwonego, a potem ponownie skręca ostro w lewo na Ptasie Rozdroże (736).
Po drodze otwiera się widok na Bukowiec (898) i kopalnię melafiru.

Na Ptasim Rozdrożu trzeba być czujnym, bo rozchodzi sie tutaj kilka oznaczonych szlaków i nieoznaczonych ścieżek, a cztery z nich biegnie w tym samym kierunku.


Po krótkim zamieszaniu trafiamy na właściwy zielony szlak i rozpoczynamy kolejny etap trasy w kierunku Jałowca. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na kolejnym fantastycznym punkcie widokowym i sycimy oczy Borową i okolicą.




Pod Jałowcem czeka na nas jeszcze jedno, ale dość krótkie podejście a potem mamy już całą platformę widokową dla siebie.



Taką reklamę dostało to miejsce tuż po otwarciu —-> dziennik wałbrzych








Teraz już tylko pozostaje nam zejście niebieskim szlakiem wokół Małosza (671) do punktu wyjścia. Pyszna wycieczka 🙂
