

14 czerwca 2020 r. Pogoda tak doskonała, że pomimo dość późnej pory decydujemy się na wypad do Wlenia. Na miejscu okazuje się, że nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł.


Jeszcze tylko krótkie podejście i możemy podziwiać ruiny zamku.















14 czerwca 2020 r. Pogoda tak doskonała, że pomimo dość późnej pory decydujemy się na wypad do Wlenia. Na miejscu okazuje się, że nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł.


Jeszcze tylko krótkie podejście i możemy podziwiać ruiny zamku.















11 czerwca 2020 r. Kolejna wizyta na Trójgarbie i kolejne podejście nowym szlakiem. Tym razem padło na Witków, gdzie parkujemy przy boisku miejscowej „Iskry”.

Od razu jesteśmy na szlaku niebieskim, który na tym odcinku prowadzi wzdłuż wygodnej i dostępnej dla samochodów drogi. Wiele osób z tego korzysta i podjeżdża tak daleko pod Trójgarb jak się da.







Wreszcie dochodzimy do miejsca gdzie niebieski szlak ucieka pod górę w prawo a my kontynuujemy prosto czarnym do kolejnego rozdroża, gdzie z czarnego przeskoczymy na zielony.







Idąc do Skrzyżowania Siedmiu Dróg idzie się całkiem znośnie.




Potem trzeba już włożyć nieco wysiłku w podejście pokonując 50 metrów przewyższenia.

Wraz z odejściem czerwonego szlaku kończy się sielanka. Teraz z 650 m n.p.m. trzeba nam będzie podejść na 778 m w dość dusznej pogodzie. Na pocieszenie dostajemy najlepszy punkt widokowy na całej trasie.




Na samym szczycie nie zabawiliśmy zbyt długo. Ludzie obsiedli wszystkie możliwe miejsca pod wieżą i grillowali przy każdym nadającym się do tego palenisku. Pozostawało więc tylko zrobić zdjęcia, przybić pieczątki i ruszać w drogę powrotną.



W sobotę, 29 grudnia 2018 r., w samo południe przecięto wstęgę. Wieża ma 27 metrów, pięć bardzo dużych balkonów widokowych nadwieszonych poza obrębem klatki schodowej i jest potężna – 67 ton stali, trochę betonu, 50 kubików drewna modrzewiowego. Sam montaż zajął 2,5 miesiąca. Na górę prowadzi 160 stopni, 19 osobnych biegów schodowych, obok jest bardzo duża wiata. Autorem projektu wieży jest Grupa Widokowa ISBA z Wrocławia a wykonawcą firma Tatry Janusz Kluzowicz z Myślenic, budowa trwała od lipca do grudnia 2018 roku. Wartość projektu to 2 687 900 zł, w tym dofinansowanie na poziomie blisko 70%, w kwocie – 1 877 000 zł. Gmina Szczawno-Zdrój dołożyła do inwestycji 100 000 zł wkładu własnego. Pozostałą część podzieliły między siebie po połowie gminy Czarny Bór i Stare Bogaczowice, które otrzymały pomoc z urzędu marszałkowskiego, kiedy nie było efektu po kolejnym przetargu. 1 790 000 zł kosztowała budowa wieży oraz zagospodarowanie terenu na szczycie wraz z postawieniem wiaty turystycznej, a 897 900 zł pozostałe wiaty, ławostoły, ławki, tablice edukacyjne, kosze na śmieci, stojaki rowerowe i kierunkowskazy. Współpracownikami, bez których nie udałoby się wszystkiego przeprowadzić, była wałbrzyska Fundacja Edukacji Europejskiej i Nadleśnictwo Wałbrzych. (walbrzych.dlawas.info)
Nieco historii znaleźć można tutaj.



6 czerwca 2020 r. Zapowiedzi pogodowe wyglądają nieźle, więc ruszamy do Konradowa, dzielnicy Wałbrzycha i parkujemy przy cmentarzu gdzie przebiega szlak niebieski.

Początkowo szlak biegnie ulicą Baczyńskiego wśród zabudowy willowej aż do kolejnego parkingu usytuowanego tuż przed ścianą lasu.


Potem pozostawało już tylko trzymać się niebieskiego szlaku, który miał nas zaprowadzić na sam szczyt. Widać było, że ostatnio porządnie tutaj padało, gdyż od czasu do czasu w lesie można było się natknąć na ogromne kałuże.



Krótki postój robimy sobie przy zbiorniku retencyjnym. jest tu stół i ławeczka oraz keszyk gdzieś niedaleko więc od razu po niego ruszam.



Jeszcze przez jakiś czas droga nie jest zbyt wymagająca. Na skrzyżowaniu dołącza do nas szlak czarny i biegnie razem z niebieskim. Atrakcje zaczynają się gdy niebieski ucieka ostro w prawo pod górę. Teraz czeka nas dość ostre podejście z 546 na 676 m n.p.m. gdzie znowu spotkamy szlak czarny.




Plan zakładał przejście jeszcze kawałek szlakiem czarnym z niebieskim, a następnie ostre odbicie niebieskim w lewo do góry i prosto na szczyt. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany, gdy zobaczyliśmy jak wygląda to odbicie niebieskiego szlaku.


A więc zmiana planów. Kontynuujemy jeszcze kilkaset metrów czarnym szlakiem wokół góry do kolejnej szansy na podejście – tym razem zielonym szlakiem. Tutaj już bez większych problemów, choć początkowo mokra ziemia nie daje zbyt pewnego oparcia, pokonujemy ostatni odcinek podejścia, od czasu do czasu podziwiając widoczne coraz lepiej za nami okolice Trójgarbu.




Szczyt zdobyty, ale nie tylko przez nas, więc darujemy sobie stanie w kolejce do wieży na której zresztą już byliśmy – choć niektórzy tylko do połowy 🙂




Obecnie, jak podaje dziennik.walbrzych.pl:
Pod koniec sierpnia (2019) działka na szczycie góry i wieża wróciły pod zarząd gminy. Jednocześnie podjęto decyzję by udostępnić wieżę turystom. Można na nią wejść w każdy weekend od dziewiątej do siedemnastej.
Więcej informacji na temat samego budynku podaję za nieocenionym portalem polska-org.pl:
W latach 1887-88 na wierzchołku Chełmca wzniesiono z inicjatywy Wałbrzyskiego Towarzystwa Górskiego WGV i finansowaną przez Hochbergów kamienną wieżę (22 m wys.) widokową stylizowaną na ruinę – z gospodą i schroniskiem. Po wojnie wieża stała opuszczona i niszczała. Gestorem obiektu był Orbis, który dopiero w 1947 roku przekazał obiekt PTT. 10 sierpnia 1947 r na szczycie oddano do użytku wyremontowaną wieżę widokową oraz schronisko Na Chełmcu im. dr. Orłowicza – bez wody, prądu oraz linii telefonicznej. Dodać trzeba, że było to kameralne miejsce – przenocować mogło maksymalnie 10 osób. Nie przetrwało ono dziesięciu lat – w 1953 r. zostało zamknięte. W tym czasie na szczycie stanął budynek potężnej stacji zagłuszeniowej Urzędu Bezpieczeństwa, z której zagłuszano zachodnie rozgłośnie radiowe (głównie RWE). Szczyt był ogrodzony, dozorowany przez wojsko i niedostępny dla turystów. W 1957 roku zlikwidowano zagłuszarkę i ponownie otwarto schronisko wykorzystując budynek zagłuszarki na schronisko na 30 miejsc. Tymczasem wieża widokowa niszczała – brakowało poręczy i barierek. Natomiast podjęto inicjatywę budowy na Chełmcu ośrodka sportów zimowych z wyciągiem narciarskim i trasami zjazdowymi, jednak wobec marnej frekwencji plany zarzucono, schronisko zlikwidowano, a w budynku d. zagłuszarki powstał ośrodek kolonijny, a na szczycie ulokowano także boisko i niewielki basen. Już pod koniec lat 50. zainstalowano na Chełmcu pierwszy przekaźnik sygnału telewizyjnego, jednakże pierwszy potężny maszt TV ustawiono w 1962 roku. W 1972 roku budynek ośrodka ponownie zajęła stacja TV, która w 1973 r. wzniosła kolejny maszt przekaźnika o wys. 65 m. Wieżę przejęli krótkofalowcy, którzy z różnym powodzeniem przystosowywali ją do własnych potrzeb ograniczając jednak jej dostępność dla turystów. Dopiero od końca lat 90. ub. wieku wieża jest ponownie udostępniona do zwiedzania.



Niedługo po tym, jak zaczęliśmy schodzić zaczął padać deszcz i tak już padał przez całą drogę do samochodu. Dopiero w trasie na pocieszenie pojawiła się tęcza.



1 czerwca 2020 r. Parkujemy w Jedlinie-Zdroju na początku ulicy Ogrodowej. Kilka metrów dalej szlak żółty (którym zaczynamy) zbiega się z niebieskim (którym zakończymy).


Początkowo szlak żółty prowadzi wśród coraz rzadszych zabudowań, wygodną, niezbyt szeroką asfaltową dróżką. Jesteśmy w dolinie pomiędzy Małoszem (671) po lewej i Kątną (673) po prawej.


Na początku Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich dołącza do nas szlak zielony, jednak po pewnym czasie rozstajemy się z nim i nadal trzymając sie żółtego wchodzimy w kolejna dolinę, tym razem pomiędzy Kątną a Tarnicą (615), a potem Borową (853). Droga asfaltowa przeszła już w polną, ale wciąż idzie się wygodnie, tym bardziej że podejście jest ledwo zauważalne.




Pierwszy etap wycieczki kończymy krótkim postojem na Przełęczy pod Borową. Poziomice nieco zgęstniały pod koniec podejścia więc trzeba było uzupełnić płyny.


Jeszcze przez moment korzystamy z żółtego szlaku, żeby dojść do Przełęczy Koziej. Tutaj zbiegają sie wszystkie okoliczne szlaki: żółty, czerwony, niebieski, czarny i jeszcze ze dwie wyraźne ścieżki.



Teraz czeka nas najtrudniejszy odcinek na trasie – „Ścieżka przez mękę”. Idziemy tędy pierwszy raz, ale wiemy czego się spodziewać. Z 20 minut na drogowskazie robi się ponad 40 przez częste postoje i jednego kesza. Ale dajemy radę 🙂





Kiedy docieramy wreszcie na szczyt, jest tam już kilka grupek ludzi i niestety cała masa śmieci. Po krótkim popasie nieco na uboczu ruszamy w dalszą drogę.



O samej wieży i jej powstaniu najlepiej poczytać tutaj.


Z Borowej schodzimy czarnym szlakiem pod Borową (829), gdzie szlak odbija ostro w prawo od czerwonego, a potem ponownie skręca ostro w lewo na Ptasie Rozdroże (736).
Po drodze otwiera się widok na Bukowiec (898) i kopalnię melafiru.

Na Ptasim Rozdrożu trzeba być czujnym, bo rozchodzi sie tutaj kilka oznaczonych szlaków i nieoznaczonych ścieżek, a cztery z nich biegnie w tym samym kierunku.


Po krótkim zamieszaniu trafiamy na właściwy zielony szlak i rozpoczynamy kolejny etap trasy w kierunku Jałowca. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na kolejnym fantastycznym punkcie widokowym i sycimy oczy Borową i okolicą.




Pod Jałowcem czeka na nas jeszcze jedno, ale dość krótkie podejście a potem mamy już całą platformę widokową dla siebie.



Taką reklamę dostało to miejsce tuż po otwarciu —-> dziennik wałbrzych








Teraz już tylko pozostaje nam zejście niebieskim szlakiem wokół Małosza (671) do punktu wyjścia. Pyszna wycieczka 🙂