
16 lutego 2020 r. Rozpoczynamy nowy sezon wędrówek, którego pretekstem stała się ustanowiona 11 listopada 2019 roku odznaka „Wieże widokowe gór i pogórzy”. Mamy już książeczki więc na rozgrzewkę ruszamy na wieżę widokową w Gozdnie.


O ile ze wsią Gozdno nie ma większego problemu, to już sama górka występuje w kilku wariantach. Papierowa mapa turystyczna „Góry i Pogórze Kaczawskie” podaje nazwę Zawodna (442), podobnie jak portal polska-org.pl. Na internetowej mapie-turystycznej.pl widnieje Zawadnia (Zawada) i ma 445 m n.p.m. Obydwie wersje (nazwa i wysokość) godzi informacja na tablicy pod wieżą: Zawodna (445).

Nie jesteśmy tu pierwszy raz, więc ze znalezieniem miejsca na start nie mamy problemu. Nie tylko my, zresztą. Trudno się w tym miejscu nie zgodzić z wolnymkrokiem.pl, który pisze:
Ponad dwudziestometrowa konstrukcja została usytuowana na niewielkim wzgórzu, które z pewnością pozostałoby nieznane, gdyby nie ona.
Gdy przyjechaliśmy, pod lasem stało już kilka samochodów. Gdy odjeżdżaliśmy, pojawiły się jeszcze trzy.

Zgubić się tutaj raczej nie ma możliwości. Już na początku mamy informację gdzie i jak daleko iść.

Las jeszcze śpi. Jest raczej szaro i cicho. Jedynie wyniosłe iglaki nieco cieszą oczy rachityczna zielenią.

Ścieżka prowadzi cały czas przez z las i tylko na chwilę zahacza o skraj pola z widokiem na wzgórze Gaj (405).



Ostatni fragment spaceru to bardziej pod górkę i więcej spotykanych spacerowiczów.

Zza drzew powoli wyłania się wieża.

Czas na garść informacji o samej wieży:
Wieżę widokową na szczycie Zawodnej zbudowała w 2018 r. firma Tatry z Myślenic. Jest to powielony schemat wieży jak na górze Dzikowiec, na Górze Kościelnej w Mieroszowie. Konstrukcja z drewna modrzewiowego klasy C-30 impregnowanego ciśnieniowo przeciw erozji biologicznej i czynnikom atmosferycznym. Dwanaście słupów podtrzymuje konstrukcje klatki schodowej, tarasu widokowego oraz dachu krytego gontem drewnianym. Wysokość wieży 20,3 m, wysokość górnej platformy 16,25 m, powierzchnia platformy 17,2 m.kw. (polska-org.pl)

O wieży, znikających nakrętkach i antropopresji pisze na swoim blogu Krzysztof Gdula:
W poprzednim roku (wpis z października 2019 r.) wypatrzyliśmy, ja i Janek, wieżę na Zawadzie, sąsiedniej górze. Dzisiaj poszedłem tam zobaczyć z bliska budowlę. Przy okazji powiem, że spotyka się różne nazwy tej sporej górki: Zawadnia, Zawodna, Zawadna. Idę za encyklopedią używając nazwy Zawada.Sporo się zmieniło w jej okolicy. Zbudowano kilka ścieżek rowerowych po zboczach, postawiono tablice informacyjne, no i wieżę widokową, pierwszą wieżę w Górach Kaczawskich (jeśli nie liczyć poniemieckich w Chełmach), a to wszystko przy wydatnej pomocy finansowej Unii. Z opisu dowiedziałem się, że celem inwestycji było zmniejszenie antropopresji na środowisko.Pozwolę sobie tutaj na uwagę.W naszym języku jeszcze funkcjonuje (zapominane już, niestety) powiedzenie o trafieniu kulą w płot, na określenie skrajnego mijania się zamierzeń i efektów. Wcześniej nie było tam ścieżek, biegł tylko jeden, mało używany, szlak pieszy. Pusto było, w miarę czysto, i cicho. Zbudowanie torów rowerowych i wieży spowoduje znaczny wzrost ilości ludzi, a tym samym nie zmniejszy, a zwiększy antropopresję, ponieważ człowiek to takie zwierzę, które pełną butelkę przytarga w góry, pusta ciąży mu okrutnie, a gdy ścieżka wyda mu się niewygodna, obok wydepcze drugą. Dobitnie widać tę jego cechę na Trójgarbie w Górach Wałbrzyskich, w związku z niedawno zbudowaną wieżą na szczycie. Właściwym działaniem dla zmniejszenia antropopresji byłoby zaoranie istniejących ścieżek i szlaków, a nie budowa nowych.Zawada sąsiaduje z Gozdnem, małą wioską. Z odległości kilkuset metrów od pierwszego jej domu usłyszałem odgłosy dudnienia z głośników; będąc bliżej zobaczyłem, że kolumny wystawione są przed dom. Hałas przytłaczał, ale najwyraźniej tylko mnie. Wszedłem na szczyt góry, ale i tam słyszałem dudnienie. Nieco później słyszałem takie samo dudnienie na ulicy miasteczka i w parku. To nieliczące się z nikim obdarowywanie wszystkich wokół decybelami jest szaleństwem rozprzestrzeniającym się niczym zaraza.Wieża spodobała mi się. Jest drewnianą, jednak solidną konstrukcją. Może tylko nieco za niską, ponieważ najwyższe sąsiedzkie drzewa sięgają już poziomu podłogi tarasu widokowego, ale póki drzewa ją nie przerosną, będzie zapewniała rozległy i w pełni panoramiczny widok. Jest skręcana, a naliczyłem dziesięć śrub bez nakrętek. One same nie mogły się odkręcić. Jedna ma wartość złotówki, więc nie dla pieniędzy zostały odkręcone.
Nakrętki i dudnienie. Barbarzyństwo i głupota wymykają się próbom logicznego uzasadnienia.Dość o tym, wróćmy na wieżę i zapomnijmy o dziwnych ludziach.







